Koronawirus spowolni czy przyśpieszy zmiany w energetyce?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 marca 2020, 06:24
Świat pogrąża się w chaosie. Priorytetem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa i opanowanie kryzysu.

Do tego kluczowe są – trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby teraz zabrakło prądu lub ciepła. A jak obecny kryzys wpłynie w dłuższej perspektywie na transformację energetyczną?

Wielu skutków nie znamy, bo na razie nie widać końca kryzysu. Mamy nadzieję, że myślenie długofalowe, nauka, nowe technologie, troska o klimat oraz przyszłe pokolenia zwyciężą. Jednak nie jest to takie oczywiste ani politycznie ani gospodarczo, bo zaczną ścierać się mocniej różne grupy interesów.

Wiemy na pewno: zapotrzebowanie na energię elektryczną spadnie, podobnie jak ceny hurtowe energii i ceny CO2. Ceny paliw spadną tymczasowo, ale po jakimś czasie podaż dostosuje się do popytu i ceny powinny się ustabilizować. Presja na energetykę wzrośnie, skorzystają odbiorcy energii. Dlatego zwiększy to zainteresowanie transformacją energetyczną.

W Polsce, po tygodniu walki z koronawirusem zapotrzebowanie na energię zmniejszyło się o 5%. Dla porównania we Włoszech spadki są większe i sięgają 18%. W europejskich systemach energetycznych, również w Polsce, jest już całkiem sporo OZE.

>>> Czytaj również: „Zielony ład” – biurokratyczne reguły walki ze zmianami klimatycznymi

Brukselski think thank Breugel zestawił dane nt. spadku zapotrzebowania na moc za odpowiednie dni 2020 i 2019 r. w proc. We Włoszech spadek ten był najwyższy.

Według słusznej konstrukcji rynku energii pierwszeństwo mają źródła o najniższych kosztach zmiennych (czyli przede wszystkim elektrownie wiatrowe i słoneczne). wypchnie poza rynek najdroższe jednostki wytwórcze. Bardzo dobrze, bo dzięki temu obniży się cena hurtowa i skorzystają odbiorcy (oprócz gospodarstw domowych posiadających zatwierdzoną taryfę). Już teraz obserwujemy spadki cen na rynku dnia następnego z 200 do 170 zł/MWh, czyli o 14% od początku marca.

W praktyce oznacza to, że na kryzysie najbardziej ucierpią najstarsze i najmniej efektywne jednostki węglowe, czyli bloki 200 MW. Część z nich zostanie wypchnięta poza rynek. Jednocześnie zmniejszy się liczba godzin pracy innych jednostek wskutek wzrostu udziału odnawialnych źródeł zmiennych. Źródła . Zwiększy się presja na uelastycznienie ich pracy i dostosowanie do modelu pracy źródeł zmiennych.

Jakie wsparcie energetyki? Czy będą problemy z modernizacją? Co dalej z uprawnieniami do emisji CO2? Czy energetyka prosumencka będzie jeszcze popularniejsza? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Czytaj również:Jakie są skutki koronawirusa w energetyce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj