Śmiertelność zakażonych koronawirusem w Polsce na poziomie 2 proc.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2020, 17:58
koronawirus w Polsce
koronawirus w Polsce/PAP
Koronawirus powoduje obecnie w Polsce śmiertelność na poziomie 2 proc. Jego oddziaływanie na organizm jest podobne do grypy, ale podstawowa różnica polega na tym, że na koronawirusa nikt nie ma odporności. Nie ma też szczepionki, żeby tę odporność nabyć - powiedział wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz.

W ramach akcji "Posłuchaj naukowca" Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. Do tej pory w serwisie YouTube ukazało się kilka filmów; w środę o SARS-CoV-2 mówił wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz (https://youtu.be/uhNc6-doFWw).

Maksymowicz przypomniał, że koronawirus jest chorobą wirusową, zakaźną. "Objawy są praktycznie takie same, jak przy zakażeniu grypą. To też jest wirus, tylko ten wirus jest trochę inny" - powiedział.

Dodał, że obecnie występujący koronawirus nie jest aż tak "złośliwy", jak bywały już inne spotykane w świecie koronawirusy SARS czy MERS. Śmiertelność związana z tymi wirusami była wyższa, niż w przypadku obecnie występującego koronawirusa.

"Mamy teraz sytuację wirusa, który w Polsce Praktycznie dotyczy to osób osłabionych immunologicznie, z innymi powikłaniami, innymi chorobami, które powodują osłabienie" - zaznaczył.

"Ta śmiertelność jest trochę tylko większą, a może nawet i podobną jak ciężkie postaci grypy, ponieważ (...) nie jesteśmy w stanie jeszcze po tak krótkim czasie powiedzieć, jaki jest zasięg epidemii w zakresie oddziaływania bezobjawowego" - podkreślił.

Maksymowicz przytoczył również dane na temat zachorowań na grypę w Polsce. W styczniu było to 500 tys. osób, w jej wyniku zmarło 10 osób. Z kolei w lutym - zachorowało ponad 650 tys. osób i zmarło ponad 15 osób.

"Natomiast, oczywiście, że są pewne jeszcze nieznane konsekwencje (koronawirusa SARS-CoV-2 - PAP) i musimy obserwować tego wirusa" - powiedział. Zdaniem Maksymowicza na podstawie badań ozdrowieńców z Chin można wywnioskować, że jego oddziaływanie na organizm nie jest znacząco inne niż grypy. "Podstawowa różnica (między grypą a koronawirusem - PAP) jest taka, że nikt z nas jeszcze nie ma na niego odporności, ani nie mamy szczepionki, żeby w sztuczny sposób tę odporność nabyć" - przypomniał.

Zauważył, że jesteśmy dopiero w okresie przygotowywania zarówno naszych organizmów, jak przygotowywania całego społeczeństwa na kontakt z nowym wirusem. "Musimy ograniczać jego szerzenie się. Wtedy podołamy i zwalczymy epidemię" - zakończył.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.

>>> Polecamy: Kiedy skończy się epidemia koronawirusa w Polsce? Analitycy opracowali algorytm

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj