Prace nad kolejną nowelizacją tarczy trwały cały weekend. Resorty zgłaszały uwagi, później projekt trafił do partnerów społecznych. Rząd chciałby, żeby przepisy zostały uchwalone jeszcze w tym tygodniu, aby zmiany jak najszybciej weszły w życie. Z ustaleń DGP wynika, że w ministerstwach toczą się równocześnie zaawansowane prace nad kolejnymi rozwiązaniami, które miałyby się w sumie złożyć na trzecią już wersję tarczy antykryzysowej.

Dlaczego nie zrobiono tego za jednym zamachem? ‒ Bo wprowadzamy zmiany w dziesiątkach ustaw, niektóre rozwiązania trzeba dopracować pod względem prawnym, do tego dochodzą kolejne kwestie, o których urzędnicy wcześniej nie pomyśleli, a partnerzy społeczni nie zgłosili ‒ tłumaczy nasz rozmówca z rządu.

Pracodawcy i pracownicy

Jednym z krytykowanych rozwiązań w pierwszej tarczy był zbyt wąski zakres zwolnienia ze składek ZUS ‒ było ono adresowane do firm zatrudniających do 9 osób. Nowy projekt koryguje ten błąd. Do trzymiesięcznych wakacji składkowych w ZUS będą uprawnieni pracodawcy zatrudniający do 49 osób oraz spółdzielnie socjalne. Jednak to zwolnienie nawet dla tych większych firm będzie dotyczyło tylko 9 pracowników. Dlatego już się pojawiły głosy, że to niewielka ulga. Pakiet zawiera także wprowadzenie możliwości renegocjacji warunków kredytu bankowego przez wszystkich przedsiębiorców, niezależnie od ich wielkości. Choć ostateczne efekty będą wynikiem negocjacji stron umowy kredytu.

Jednocześnie projekt daje rolnikom i ich domownikom prawo do zasiłku w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia, jeśli są objęci obowiązkową kwarantanną, nadzorem epidemiologicznym lub hospitalizacją w związku z COVID-19. Z kolei beneficjenci unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich będą mogli załatwiać sprawy zdalnie. Unijne fundusze nie przepadną, nawet jeśli doszło do przekroczenia terminów.

Większe uprawnienia uzyskają pracodawcy z sektorów uznanych za strategiczne. Właściciele sklepów spożywczych, producenci żywności, banki, kopalnie, stacje paliw, przedsiębiorstwa transportowe i energetyczne będą mogły zobowiązać pracowników do dyżurowania w firmie lub innym wyznaczonym miejscu. Takie podmioty zyskają też prawo do wskazywania obiektu, w którym podwładni mają realizować gwarantowany przepisami odpoczynek dobowy (8 godz.) lub tygodniowy (35 godz.). Pracodawca będzie musiał zapewnić pracownikowi zakwaterowanie i wyżywienie. Na podstawie przepisów obowiązujących od 31 marca niektóre z wymienionych jednostek (m.in. stacje paliw i przedsiębiorstwa energetyczne) mogą już np. zmieniać rozkłady czasu pracy zatrudnionych lub zlecać im obowiązki w wydłużonych nadgodzinach. Po wejściu w życie obecnie projektowanych zmian takie uprawnienia zostaną rozszerzone na inne branże.

Rozwiązania służące ochronie zatrudnienia takie jak dofinansowanie miejsc pracy mają być rozszerzone na trzeci sektor, czyli organizacje pozarządowe. Zmiany mają także objąć państwowe osoby prawne, np. Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju czy Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Kontrola i cyfryzacja

Projekt przewiduje, że w czasie zagrożenia epidemicznego, stanu epidemii lub stanu klęski żywiołowej operator telekomunikacyjny będzie zobowiązany dostarczyć ministrowi cyfryzacji dane (obejmujące okres ostatnich 14 dni) o lokalizacji telefonów komórkowych osób zakażonych COVID-19 lub objętych kwarantanną. Na tym jednak nie koniec. Minister ma otrzymywać także dane ‒ co prawda zanonimizowane ‒ o lokalizacji „urządzeń końcowych” wszystkich użytkowników. Premier, na wniosek ministra cyfryzacji, będzie mógł wydać operatorowi telekomunikacyjnemu polecenie przekazywania innych danych o lokalizacji urządzeń końcowych.

‒ Dane lokalizacyjne osób z kwarantanny mamy dzięki aplikacji. Teraz dodajemy drugie źródło tych samych danych, czyli od operatorów komórkowych ‒ tłumaczy nam osoba z rządu. Ma to uzupełnić lukę, bo nie wszyscy instalują aplikację. A jak uzasadniane jest zbieranie zanonimizowanych danych lokalizacyjnych osób zdrowych i nieobjętych kwarantanną? ‒ Chodzi o to, by wiedzieć, gdzie np. tworzą się skupiska ludzi, czy przestrzegane są rządowe restrykcje. Część operatorów już dostarcza nam takie dane, ale nie wszyscy. Ta regulacja ich zdyscyplinuje. Dane pewnie nie będą generowane w czasie rzeczywistym, ale np. z dwudniowym opóźnieniem. To pozwoli jednak lepiej rozplanować działania policji i straży miejskich ‒ twierdzi nasz rozmówca z rządu. Ekspertów to nie przekonuje.

‒ Ustawa powinna jasno precyzować cel zbierania danych, a nie tylko ogólnie wspominać o potrzebach analitycznych ‒ zauważa Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo.

Projekt zakłada również utworzenie jeszcze w tym roku Funduszu Szerokopasmowego, mającego na celu „zapewnienie obywatelom możliwości dostępu do podstawowych usług społecznych, które mogą być realizowane za pomocą środków komunikacji elektronicznej”. Zasilany ma być dotacją z budżetu państwa wynoszącą ok. 87 mln zł. Jak słyszymy, z funduszu miałyby korzystać nie tylko szkoły, ale także gospodarstwa domowe.

– Można dzięki nim sfinansować sprzęt, przyłącza i usługi – mówi nam osoba z rządu.

Nauczanie na odległość ma być tańsze dzięki wprowadzeniu zerowej stawki VAT na dostawę sprzętu komputerowego i innych urządzeń multimedialnych na rzecz operatora Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. Ten będzie nieodpłatnie przekazywał go szkołom, a następnie trafią do nauczycieli i uczniów na potrzeby zdalnego nauczania. Jednocześnie zostanie rozszerzona dotychczasowa możliwość stosowania zerowej stawki VAT przy sprzedaży urządzeń dla samych szkół. Obecnie dotyczy to tylko sprzętu komputerowego, gdy zakup służy realizacji działalności dydaktycznej lub edukacyjnej. Teraz stawka 0 proc. będzie stosowana również w przypadku urządzeń multimedialnych.

Upadłość i egzekucja

Dziś przedsiębiorca musi złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości w ciągu 30 dni od popadnięcia w niewypłacalność. Inaczej osoba odpowiedzialna (np. prezes zarządu) może za powstałe szkody odpowiadać własnym majątkiem. Projekt ustawy przewiduje, że w czasie epidemii termin na składanie wniosków nie biegnie. Po ustaniu stanu epidemii zobowiązani do złożenia wniosku będą mieli trzy miesiące, a nie 30 dni, pod warunkiem, że przesłanki do ogłoszenia upadłości związane są z koronawirusem. Projektodawca liczy, że dzięki temu uda się zachować na powierzchni wiele biznesów. Bez korekty wiele osób musiałoby myśleć nie o ratowaniu firmy, lecz o gromadzeniu potrzebnych w postępowaniu upadłościowym dokumentów.

Wszystkie środki przekazane zakładom opieki zdrowotnej na walkę z koronawirusem będą zwolnione z egzekucji sądowej i administracyjnej. Pieniądze znajdujące się na rachunkach bankowych nie będą mogły zostać zajęte przez komornika. W praktyce oznacza to, że wierzyciele placówek zdrowotnych, w tym przede wszystkim szpitali, nie będą mogli wyegzekwować swoich wierzytelności. Projektodawca nie ukrywa, że choć zwolnił z egzekucji tylko środki przeznaczone na walkę z koronawirusem, to w praktyce obecnie wszystkie można tak traktować – także te na wynagrodzenia personelu czy drobny remont szpitala. Przedstawiciele organizacji pracodawców chwalą to rozwiązanie, wskazując, że obecnie postępowania egzekucyjne mogłyby przeszkodzić w walce z epidemią. I dodają, że dobrze, iż projekt przewiduje ograniczenia w egzekucji jedynie na nadzwyczajne czasy.

Terminy do zmiany

Podobnie jak w pierwszej wersji tarczy, tak i teraz przesuwane są kolejne terminy związane z realizacją wybranych obowiązków przez obywateli. Dotyczy to przede wszystkim kierowców. W okresie stanu epidemii i 30 dni po jej odwołaniu ważności nie stracą: prawa jazdy, uprawnienia do kierowania pojazdami oraz szkoleń, okresowe badania lekarskie i psychologiczne do pracy na stanowisku kierowcy. Przez dwa tygodnie od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ważne pozostaną pozwolenia czasowe i tablice rejestracyjne, jeżeli ich termin ważności upłynął podczas stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii. Podobnie zawieszony ma być obowiązek przeprowadzania badań lekarskich i psychologicznych.

Wśród licznych dokumentów i zezwoleń, których ważność zostanie wydłużona ze względu na nadzwyczajne okoliczności, znalazły się zaświadczenia o ukończeniu kursu w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy i uzyskaniu tytułu ratownika oraz szkolenia dla ratowników jednostek współpracujących z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego. Zachowają one ważność przez 60 dni od odwołania stanu epidemii. Są to kursy obowiązkowe i trzeba je powtarzać co trzy lata, ale nie dotyczą osób posiadających kwalifikacje ratowników medycznych; nie są to bowiem tożsame pojęcia. Wydłużone zostaną terminy obowiązywania akredytacji dla szkół kształcących pielęgniarki.

Nowe przepisy wprowadzą też dalsze ułatwienia w sprawowaniu opieki medycznej na odległość. W formie elektronicznej będzie można zgłosić swoją ofertę do konkursu na realizację określonych usług, a także zawrzeć umowę z NFZ. Obecnie oba te dokumenty muszą mieć formę pisemną – pod rygorem nieważności.

Do tarczy ma być wprowadzone rozwiązanie, że w trakcie epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego przesyłka listowa rejestrowana będzie mogła być doręczona do skrzynki, bez konieczności składania wniosku na poczcie. Ponadto w zakresie przesyłek kurierskich pominięty będzie mógł być obowiązek uzyskania potwierdzenia odbioru. Oficjalnie zmiany te mają pozwolić na „zapewnienie ciągłości świadczenia usług pocztowych”. Trudno jednak nie łączyć tej zmiany z szykowanymi przez PiS zmianami w kodeksie wyborczym, które mają umożliwić powszechne głosowanie korespondencyjne. ©℗

>>> Czytaj również: Nowa tarcza antykryzysowa: Rozszerzenie zwolnienia ze składek ZUS, renegocjacje kredytów