O godzinie 9:34 euro taniało o 3,2 gr do 4,53 zł, dolar został przeceniony o 5,7 gr i jego kurs spadł do 4,1687 zł, notowania szwajcarskiego franka spadły o 3,8 gr do 4,2820 zł, a brytyjski funt potaniał o 2,9 gr do 5,14 zł. Do końca dnia polska waluta może jeszcze zyskać na wartości.

Poranne umocnienie złotego, które koreluje z podobnych zachowaniem innych walut regionu i wzrostami cen większości ryzykownych aktywów, to przede wszystkim efekt zdecydowanej poprawy nastrojów na rynkach globalnych, napędzanych statystykami o spadającej dynamice nowych zachorowań i zgonów w części europejskich krajów, a także ujawnionymi planami częściowego wyjścia z lockdownu m.in. w Austrii, Niemczech, ale też i we Włoszech. To podsyca wiarę w to, że epidemia w Europie powoli będzie wygasać, a Europa będzie wracać do normalnej aktywności.

Umocnienie złotego dodatkowo wspiera wzrostowe odbicie na EUR/USD po 6. kolejnych dniach spadków. Szczególnie, że sytuacja na wykresie tej pary sugeruje możliwość jego kontynuacji w następnych dniach.

Tradycyjnie bez wpływu na notowania pozostaje natomiast krajowa polityka. Jak również posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP) w tym tygodniu, które jak wczoraj się okazało, będzie tylko posiedzeniem jednodniowym, a jutro po jego zakończeniu nie jest odbędzie się konferencja prasowa. Stąd też, jakkolwiek w mocny pozostają oczekiwania na jeszcze jedną obniżkę stóp procentowych w Polsce, to najwcześniej taka decyzja zapadnie w maju.

Poprawa nastrojów na rynkach finansowych i wzrost notowań EUR/USD, przy jednoczesnym braku ważnych publikacji makroekonomicznych w dniu dzisiejszym, tworzą dobre warunki do kontynuacji umocnienia złotego w kolejnych godzinach.

Przyjmując, co jest wielce prawdopodobne, że te dobre nastroje utrzymają się do Wielkanocy, należy się liczyć z cofnięciem euro w okolice 4,50 zł, a dolara do 4,09-4,10 zł. Po świętach, gdy zaczną być publikowane dane pokazujące skalę spowolnienia w polskiej gospodarce wywołanego epidemią, złoty ponownie znajdzie się pod presją sprzedających. 

>>> Czytaj też: Jak uratować gospodarkę w obliczu pandemii? Potrzebne są nadzwyczajne środki i "tryb wojenny" [OPINIA]