Polska ze swoim 2,4 proc. plasuje się pod koniec tej nieprzyjemnej statystyki. Mamy też najmniej zgonów na 100 tys. mieszkańców. W wybranym przez nas zestawieniu państw jesteśmy natomiast w ogonie, jeśli chodzi o testowanie. Niecałe 2,3 tys. testów na milion mieszkańców stawia nas w tyle nie tylko za Szwecją, gdzie w obliczu pandemii prowadzi się chyba najbardziej luźną politykę na Starym Kontynencie, ale też za Czechami, gdzie testuje się trzykrotnie więcej ludzi. Różnice w rozpowszechnieniu testów częściowo mogą tłumaczyć rozbieżności w danych na temat śmiertelności.

Ciekawie wypada też porównanie wieku osób, u których COVID-19 prowadzi do śmierci. Generalna zasada mówi, że im ktoś jest starszy oraz na im więcej schorzeń cierpiał w momencie zakażenia koronawirusem, tym gorsze są rokowania. I faktycznie, z włoskich danych wynika, że mediana wieku zmarłych pacjentów wynosi 78,5 roku, co oznacza, że połowa z ofiar SARS-CoV-2 miała więcej niż 78,5 roku. Włosi odnotowywali też dużą liczbę chorób towarzyszących; 48,6 proc. zmarłych miało trzy i więcej takich schorzeń.

>>> Czytaj też: Kraje, gdzie szczepi się całą populację przeciw gruźlicy, mają mniejszą śmiertelność z powodu koronawirusa

Zasada ta jednak nie jest absolutna. Jeśli porównać strukturę wieku zmarłych z różnych krajów europejskich, można dostrzec niewielkie przesunięcia. Dla przykładu wśród zmarłych w Polsce większy odsetek stanowią osoby z grupy wiekowej 60–69 niż we Włoszech i w Niemczech, ale podobny jak w Hiszpanii. Można byłoby to wytłumaczyć tzw. średnią długością życia w zdrowiu, która w Polsce na tle innych krajów Unii Europejskiej jest niska i wynosi 60,5 roku dla mężczyzn, podczas gdy nad Renem i Tybrem wskaźnik ten wynosi kolejno 65,1 i 66,8 roku.

>>> Czytaj też: Koronawirus na świecie [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]

Mogłoby to wskazywać, że Polaków szybciej niż rówieśników z innych krajów zaczynają dopadać różne schorzenia, co może być spowodowane jakością i dostępnością opieki zdrowotnej oraz nawykami społecznymi. Problem polega jednak na tym, że wskaźnik ten w Hiszpanii jest jeszcze wyższy (68 lat), a zatem średnia długość życia w zdrowiu nie wystarczy do wytłumaczenia tego fenomenu.