W miarę jak gospodarka światowa spowolniła do niemalże zastoju w czasie walki z pandemią koronawirusa, pozostawiając miliony bezrobotnych i firmy zależne od pomocy w gotówce, kwitł jeden z zakątków światowych finansów: handel papierami wartościowymi. Od JPMorgan Chase po Citigroup – firmy z Wall Street zanotowały najlepszy kwartał od lat, kupując i sprzedając akcje oraz obligacje. Ta uczta prawdopodobnie nie będzie trwała długo.

Według Jennifer Piepszak, dyrektor finansowej JPMorgan, to „unikalne połączenie wydarzeń” – od historycznej korekty na rynku akcji, przez bezprecedensowe pakiety bodźców rządowych i monetarnych, aż po gwałtowny wzrost zmienności obrotu – doprowadziło aktywność klientów do bezprecedensowego poziomu. W sumie jej bank odnotował 7,2 mld dol. przychodów z obrotu akcjami i obligacjami w pierwszych trzech miesiącach 2020 r., co oznacza wzrost o prawie jedną trzecią w porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 r. To był najlepszy wynik w branży, jak wynika z danych Bloomberga: Citi odnotował 39 proc. wzrost przychodów, Goldman Sachs Group – wzrost o 28 proc., a Bank of America – wzrost o 22 proc., znacznie przekraczający oczekiwania analityków.

Banki wsparł silny początek roku, jeszcze przed wybuchem epidemii Covid-19 – amerykańska giełda osiągnęła rekordowe poziomy, tak samo jak subemisja długu. Jednak to gwałtowny wzrost przepływów kapitału w czasie marcowego kryzysu miał kluczowe znaczenie. W szczytowym momencie ubiegłego miesiąca dzienne obroty handlowe kursami i towarami były ponad trzy razy większe niż średnie dzienne obroty w styczniu – podaje JPMorgan. Handel walutami osiągnął poziom ponad dwukrotnie wyższy od średniej styczniowej.

>>> Czytaj też: Pandemia przyniesie społeczne rewolucje. Stare reżimy mogą zostać zmiecione z powierzchni ziemi

Niecodzienne wyzwania operacyjne i finansowe stojące przed bankami inwestycyjnymi sprawiły, że ten wynik (który złagodził cios stworzenia rezerw na miliardy dolarów, które banki utworzyły na ewentualne straty kredytowe) nie był wcale gwarantowany. W momencie wejścia w stan zamrożenia nie było jasne, czy firmy zajmujące się obrotem papierami wartościowymi są w stanie poradzić sobie z rozproszeniem zespołów inwestorów, którzy pracują obok siebie i są zależni od bardzo szybkiej sieci. Skrajne wahania cen i płynności podczas marcowego krachu na rynkach mogły ich uziemić najlepszym momencie. Podczas gdy JPMorgan i Bank of America wywierały presję na inwestorów, by pracowali z biur, większość pracowników pracowała zdalnie, a wielu z nich z domu. Organy regulacyjne musiały pozwolić na większą elastyczność w zakresie zgodności z przepisami.

To, co działa w przypadku gigantów z Wall Street, nie musi być rozwiązaniem dla wszystkich. Podczas gdy inwestorzy zazwyczaj uwielbiają zmienność, załamanie się historycznych wzorców handlowych przykuło uwagę niektórych firm finansowych. W miarę jak skoki cenowe wstrząsały rynkami, wiele funduszy hedgingowych i handlowców HFT wycofywało się z inwestycji w instrumenty pochodne oparte na akcjach, pozwalając na przykład JPMorgan i Citi wejść na rynek.

Dla innych może to jednak oznaczać straty handlowe pożerające dochody. Weźmy na przykład francuski BNP Paribas. Dziennikarze z Bloomberg News ujawnili, że francuski bank, zazwyczaj lider w dziedzinie instrumentów pochodnych na akcje, stracił około 200 mln euro (219 mln dol.) na akcjach, w tym na kontraktach terminowych na dywidendy i produktach strukturyzowanych. Powszechne odwoływanie dywidend korporacyjnych miało również wpływ na przychody z akcji Goldmana. Wyniki europejskich banków inwestycyjnych w tym kwartale pozostają pod znakiem zapytania.

>>> Czytaj też: FED: Wielkie banki powinny zebrać 200 mld dol. kapitału, by wesprzeć amerykańska gospodarkę

Jednocześnie jest mało prawdopodobne, by doszło do powtórki nadzwyczajnych działań rynkowych oraz interwencji banku centralnego i rządu. Perspektywy rynkowe w najbliższym czasie są niepewne. Zarząd Goldman powiedział, że aktywność handlowa pozostała wyższa od średniej w pierwszych dwóch tygodniach kwietnia, ale Citi oczekuje „normalizacji” handlu w drugim kwartale. „Niskie stopy procentowe i niska aktywność gospodarcza mogą hamować biznes” – powiedziała Piepszak z JPMorgan.

Morgan Stanley CFO Jon Pruzan oświadczył w czwartek, że wolumen obrotu spadł o 20-30 proc. od marca. Bank ostrzegł, że bez impulsu handlowego, który uzyskał w pierwszym kwartale, kryzys uderzy w zyski. W raporcie opublikowanym w tym miesiącu firma konsultingowa Oliver Wyman i Morgan Stanley oszacowali, że spadek globalnego PKB o 2 proc. w 2020 r. spowoduje spadek przychodów z kredytów i handlu akcjami, przy czym kursy i handel walutami zrekompensują tylko część tego uderzenia. Spowodowałoby to spadek przychodów w światowych bankach aż o 17 proc. w tym roku – do 131 mld dol.

Historyczne posunięcie Rezerwy Federalnej z 9 kwietnia, polegające na zakupie obligacji śmieciowych, ułatwi handel. Ale widmo gwałtownego spadku dochodów banków w tym roku nadal istnieje. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że światowy PKB skurczy się o 3 proc. w 2020 roku. Według raportu przygotowanego przez Oliver Wyman i Morgan Stanley, skala jest jedynym sposobem na zabezpieczenie rentowności. Dzięki temu Wall Street może zbudować swoją przewagę nad europejskimi rywalami. Ale nie wszystkie banki mogą liczyć na zwycięstwa w czasach kryzysu.

>>> Czytaj też: Polska z najwyższą inflacją w regionie. Kryzys bardzo szybko zdusi wzrost cen