Specjalista w dziedzinie analizy szerzenia się chorób zakaźnych Stefano Merler powiedział na konferencji prasowej w Rzymie, że wzanotowano "setki przypadków jeszcze przed lutym".
Jego zdaniem już wtedy . To zaś tłumaczy, dodał Merler, dlaczego pod koniec lutego od razu potwierdzono setki zakażeń.
Oficjalnie zauważa się 20 lutego, gdy stwierdzony został pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem na terytorium Włoch u osoby, która nie była w Chinach. Na Covid-19 zapadł 38-latek, który zgłosił się do szpitala w Codogno w Lombardii. Lekarze prawie 3 tygodnie walczyli o jego życie. Opuścił już szpital.
Nowa teza o w kraju jest potwierdzeniem opinii wyrażanych wcześniej przez niektórych włoskich wirusologów i epidemiologów, którzy twierdzą, że wirus krążył "po cichu", szerząc się między innymi w domach opieki społecznej dla osób starszych.
Na konferencji prezes Instytutu Zdrowia Silvio Brusaferro oświadczył, że sytuacja epidemiczna "wyraźnie poprawiła się" i "wszędzie spada liczba zachorowań". Zwrócił też uwagę na spadek liczby osób z objawami i pacjentów w ciężkim stanie. Więcej jest zaś tych, którzy przechodzą infekcję bez objawów. Profesor Brusaferro podkreślił, że największe ryzyko śmiertelności wśród chorych na Covid-19 niosą zaawansowany wiek i choroby współistniejące.
Szef Instytutu zastrzegł, że mimo poprawy sytuacji "potrzebna jest ostrożność, jeśli chodzi o otwarcie kraju, bo sytuacja w różnych jego częściach jest zróżnicowana".
Obecnie, jak poinformowano, wskaźnik zakaźności waha się między 0,2 a 0,7.
"Ale mało potrzeba, by się podniósł" - ostrzegł ekspert Stefano Merler.
>>> Czytaj też: Planowanie pandemii i depopulacja świata? Gates nie zasłużył na miano największego złoczyńcy ludzkości [FELIETON]
