Szumowski mówił w Polsat News, że , chociaż jest ona znacznie wolniejsza niż przewidywano.
Wyjaśniał, że jest wiele "Każda grupa badawcza, która taki model tworzy, przyjmuje inne założenia. Niestety to jest podobne do prognozowania pogody, czyli prognozowania przebiegu bardzo skomplikowanego procesu z małą ilością danych. I prognozy mówią o tym, że poprzez izolację przesuwamy coraz dalej. Teraz coraz częściej mówi się o jesieni: wrześniu, październiku, listopadzie" – oświadczył.
"Są oczywiście prognozy, które mówią o tym, że ten szczyt zachorowań będzie wcześniej, ale te, które dostaję z dosyć renomowanych zespołów badawczych, mówią o tym późniejszym szczycie. I prawdopodobnie będzie nam towarzyszyła ta pandemia. Miejmy nadzieję, że dzięki zasadom dystansu społecznego, noszeniu maseczek na ulicy, te wzrosty (liczby zakażeń – PAP) będą powolne" – stwierdził Szumowski.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 381 nowych przypadkach koronawirusa w Polsce i o śmierci 40 osób. SARS-CoV-2 wykryto dotąd u 10 tys. 892 osób, z których 494 zmarły.
Testy antygenowe sprowadzone z Korei Południowej są skuteczne w 70-85 proc.; musimy dokładnie określić, w których grupach pacjentów się sprawdzają - poinformował w piątek minister zdrowia, Łukasz Szumowski.
W ubiegłym tygodniu do Polski sprowadzono 27 tys. testów antygenowych z Korei Południowej. To trzeci rodzaj badań diagnostycznych w chorobie COVID-19, oprócz testów molekularnych (genetycznych) i serologicznych.
Na antenie Polsat News Szumowski powiedział, że testy z Korei Płd. w dalszym ciągu są poddawane ewaluacji.
"Użycie tych testów białkowych jest bardzo kuszące, bo wynik otrzymujemy po 15 minutach. Musimy dokładnie określić, w których grupach pacjentów się sprawdzają, bo testy genetyczne mają 99-procentową skuteczność, a testy antygenowe pomiędzy 70-85 proc. Musimy wziąć pod uwagę pewną niedoskonałość, która jest wpisana w metodykę, a z drugiej strony znacznie szybszy wynik, więc szukamy w polskiej grupie pacjentów, w szpitalach, u kogo najlepiej te testy zastosować, żebyśmy mogli najlepiej rozdysponować te urządzenia i testy, które mamy" - stwierdził szef resortu zdrowia.
Dodał, że polskie testy opracowane przez naukowców z Poznania jeszcze nie są gotowe do użycia.
Na pytanie, dlaczego w Polsce nie robi się 80 tys. testów dziennie, jak proponuje polityk Porozumienia i były prezes NFZ, Andrzej Sośnierz, Szumowski odpowiedział, że w pełni się z nim zgadza, że powinno być robionych więcej testów na koronawirusa. "W tej chwili możliwości naszych laboratoriów to jest ok. 25 tys. na dobę. (...) Apelujemy o maksymalną liczbę testów" - powiedział.
Szumowski był też pytany o to, dlaczego tylko 7 proc. ozdrowieńców jest dawcami osocza, które mogłoby być zastosowane w leczeniu osób chorych na COVID-19 i czy nie powinno być więcej testów na przeciwciała. "Testy na przeciwciała również są ewaluowane w szpitalach. Niestety - to jest problem ogólnoświatowy - wiele z tych testów po prostu nie działa. Po drugie, testy są dodatnie po 21 dniach od zachorowania, więc możemy de facto testować osoby, które przechorowały COVID-19. Tych ozdrowieńców jest jeszcze stosunkowo mało. Pamiętajmy też, że nie każdy może być dawcą osocza. Oczywiście, chcemy jak najwięcej tego osocza pozyskać" - wskazał.
Dodał, że podczas poprzednich epidemii wirusów SARS, MERS czy Ebola, proces leczenia osoczem nie był taki łatwy w zastosowaniu.
Przyrost zakażeń koronawirusem w Polsce [AKTUALNY WYKRES]
Koronawirus w Polsce [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]
Koronawirus na świecie [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]
