Bułgaria: Trudna sytuacja biznesu w warunkach epidemii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 maja 2020, 15:42
Prawie 80 proc. bułgarskich firm odnotowuje bezpośrednie lub pośrednie straty w wyniku kryzysu, spowodowanego epidemią koronawirusa. Na tym tle wybuchł kolejny skandal z płacami deputowanych.

Najcięższe są następstwa dla mikro- i małych firm - wskazuje badania wpływowej agencji socjologicznej Alpha Research.

Tylko 21 proc. podaje, że kryzys nie odbił się na ich działalności i wynikach finansowych, a 3,5 proc. odnotowuje podniesiony popyt na swoją produkcję.

Obszerne badanie agencji na temat ekonomicznych i socjalnych następstwach kryzysu przeprowadzono w dniach 13-22 kwietnia wśród 500 podmiotów z sektorów usług i produkcji. Większość firm przystąpiła do restrukturyzacji, wysłała wszystkich lub część pracowników na urlop lub zwolniła.

Według innego, przeprowadzonego tydzień później, wśród 200 spółek badania Izby Handlowo-Przemysłowej, tylko 14 proc. firm wierzy, że wróci do przedkryzysowego poziomu produkcji i zysków. 61 proc. przewiduje, że przetrwa epidemię, lecz przy znacznej stracie zysków, 3 proc. liczy na pomoc państwa, by zachować działalność do końca roku. Podobnie jak w badaniu Alpha Research, tylko 4 proc. spodziewa się wzrostu.

Rządowy program pomocy według połowy ankietowanych nie jest efektywny. Najlepsze oceny uzyskała możliwość zaciągnięcia przez biznes kredytów w wysokości do 150 tys. euro, zagwarantowanych przez państwo.

Najtrudniejsza jest sytuacja w turystyce i gastronomii, w których odnotowuje się też największe, ponad 100-tysięczne bezrobocie.

Na tle trudnej sytuacji ekonomicznej wybuchł kolejny skandal finansowy. Na początku kwietnia po skandalicznej zapowiedzi podniesienia płac posłów pod presją opinii publicznej deputowani postanowili zrezygnować z płac na czas obowiązywania stanu nadzwyczajnego.

Jednocześnie postanowili pozbawić wynagrodzeń premiera, członków rządu i gabinetów politycznych, szefów agencji rządowych, m.in. głównego sanitarnego inspektora kraju. W poniedziałek okazało się, że posłowie pieniądze jednak dostają.

Bułgarska redakcja Radia Wolna Europa po śledztwie dziennikarskim dotarła do dokumentów, świadczących, że posłowie otrzymują po 2 800 lewów (1,4 tys. euro), czyli dwie przeciętne płace, na wydatki, z których nie muszą się rozliczać. Posłowie z różnych klubów potwierdzili nieoficjalnie, że pieniądze dostali. Nikt skandalu na razie nie komentował.

Ewgenia Manołowa (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj