W orędziu, wyemitowanym w wenezuelskiej telewizji w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego, Maduro pokazał - jak powiedział - paszporty, legitymacje weterana i inne dowody tożsamości Airana Berry'ego i Luke'a Denmana. Opisał ich jako pracowników firmy ochroniarskiej z Florydy o nazwie Silvercorp, której właściciel Jordan Goudreau twierdzi, że jest odpowiedzialny za próbę ataku na Wenezuelę.

Prezydent pokazał także - jak to ujął - "materiały wojenne ze Stanów Zjednoczonych i Kolumbii", hełmy wojskowe i sprzęt komunikacyjny - podała agencja EFE. Pokazał zdjęcia łodzi rybackich, którymi mieli płynąć napastnicy, a także krótkofalówki i okulary noktowizyjne - pisze AP. Zarówno Berry, jak i Denman to byli żołnierze jednostek specjalnych wojsk lądowych USA (powszechnie nazywani w USA "zielonymi beretami" - PAP).

Reklama

Maduro o atak obwinił administrację USA i władze sąsiadującej z Wenezuelą Kolumbii, które zaprzeczyły jakiemukolwiek udziałowi. "Rząd Stanów Zjednoczonych jest w pełni i całkowicie zaangażowany w ten atak" - oświadczył Maduro.

Oprócz dwóch Amerykanów aresztowano jeszcze jedenaście osób, które w poniedziałek drugą łodzią zbliżały się do strefy przybrzeżnej w stanie Aragua, położonym w północno-środkowej części kraju - informuje EFE. Maduro ostrzegł, że pościg będzie kontynuowany i może być więcej aresztowań.

W niedzielę podczas pierwszej próby wtargnięcia na terytorium Wenezueli, od strony morza w rejonie portu La Guaira, zginęło osiem osób, a dwie zostały aresztowane - informują wenezuelskie władze, na które powołuje się EFE. Rząd Wenezueli informował wówczas, że udaremnił przed świtem atak morski "najemnych terrorystów", którzy próbowali wedrzeć się do portu La Guaira łodziami motorowymi z sąsiedniej Kolumbii. Oskarżono ich o próbę przewrotu.

"W tej grupie byli członkowie ekipy ds. bezpieczeństwa (prezydenta USA) Donalda Trumpa: Airan Berry, zawodowy najemnik Stanów Zjednoczonych, i Luke Denman" - powiedział Maduro w telewizji, w której wystąpił wraz z dowództwem wojskowym. Jak przekazał, do tej pory aresztowano w sumie 15 osób uczestniczących w spisku.

Były żołnierz "zielonych beretów" Jordan Goudreau powiedział w poniedziałek, że współpracuje z dwoma mężczyznami w misji mającej na celu zatrzymanie Maduro i "wyzwolenie Wenezueli". Goudreau przyznał, że był odpowiedzialny za operację. Obaj służyli wraz z nim w Iraku i Afganistanie w armii USA - przekazał Goudreau, na którego powołuje się AP. Dodał, że byli częścią tej rzekomej misji w Wenezueli o nazwie "Operacja Gideon"; jej celem było schwytanie Maduro.

Wenezuela pogrążona jest w głębokim kryzysie politycznym, odkąd w styczniu 2019 r. Maduro po nieuznanych przez opozycję wyborach rozpoczął nową kadencję jako prezydent kraju, a przewodniczący parlamentu i przywódca opozycji Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem. Uznaje go ok. 60 państw z całego świata.

Od kilku lat kraj pogrążony jest też w kryzysie gospodarczym, który w ostatnich miesiącach dodatkowo pogłębiły amerykańskie sankcje i spadki cen ropy naftowej, której Wenezuela jest eksporterem. (PAP)

cyk/ akl/