Norwegia planuje wydać w tym roku sumę 420 miliardów koron (41 miliardów dolarów) ze swojego funduszu majątkowego, by złagodzić skutki pandemii – podaje Bloomberg.

Najbogatsza skandynawska gospodarka i największy zachodnioeuropejski producent ropy i gazu boryka się jednocześnie z pandemią, jak i załamaniem się globalnego rynku naftowego. Rząd Norwegii spodziewa się, że produkt krajowy brutto spadnie w tym roku o 4 proc. Recesja może się jeszcze bardziej pogłębić.

Norwegia zgromadziła bilion dolarów w ramach państwowego funduszu majątkowego dzięki wydobyciu ropy naftowej. To właśnie ma być źródło 420 miliardów koron, które rząd chce przeznaczyć na działania przeciwdziałające kryzysowi. Rekordowe wypłaty wymuszą sprzedaż aktywów.

Norweski rząd zapowiedział w kwietniu, że środki nadzwyczajne – od rekompensat dla przedsiębiorstw po gwarancje kredytowe i zwiększenie zasiłków dla bezrobotnych – będą kosztować tegoroczny budżet 201 mld koron w porównaniu do pierwotnego planu przedstawionego w październiku, ale od tego czasu szacunki te wzrosły. Szacowany impuls fiskalny ma skoczyć do 5,1 punktu procentowego (z planowanego -0,2 punktu procentowego).

Norwegia stopniowo odmraża gospodarkę, ponownie uruchamia szkoły i znosi ograniczenia dla wielu przedsiębiorstw. Jednak kraj zależny od eksportu i ropy naftowej przygotowuje się również na długofalowe skutki globalnego spowolnienia gospodarczego. Bank centralny Norwegii obniżył główną stopę procentową o 1,5 punktu procentowego do bezprecedensowego poziomu – zera.

>>> Czytaj też: Bloomberg: Polska z najbardziej odporną na kryzys gospodarką w całej UE