Były szef Agencji Wywiadu: Polski wywiad elektroniczny funkcjonuje poza prawem

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
28 maja 2020, 07:21
Podsłuch
Podsłuch/ShutterStock
O tym, dlaczego orzeczenie niemieckiego trybunału konstytucyjnego jest ważne dla polskich służb, mówi DGP Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu
Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu; fot. materiały prasowe

Jest to wywiad radioelektroniczny, czyli pozyskiwanie informacji wywiadowczych poprzez przechwytywanie danych wymienianych za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnych. Nazwa ta jest akronimem od angielskiego terminu signal intelligence, dosłownie wywiad sygnałów. W dzisiejszych czasach większość połączeń telefonicznych płynie przez internet, nawet w przypadku rozmów przez telefony komórkowe transfer danych odbywa się w taki sam sposób: wszystko jest przesyłane sieciami światłowodowymi, ewentualnie łączami satelitarnymi. Ruch danych telekomunikacyjnych na linii wschód – zachód Europy czy północ – południe odbywa się w dużej mierze przez Niemcy. Kiedyś SIGINT polegał na prowadzeniu nasłuchu radiowego – potrzebne były wielkie anteny, by przechwycić sygnał. Dziś jest to prostsze operacyjnie – choć bardzo zaawansowane technologicznie. Wystarczy wpiąć się w takie łącza w miejscach, gdzie one się zbiegają, tzw. węzłach wymiany ruchu internetowego. I wtedy ma się praktycznie nieograniczony dostęp do przepływających przez nie danych internetowych. Problemem jest za to ogromny ich zalew, przez jeden węzeł we Frankfurcie nad Menem przechodzi codziennie ponad bilion różnych adresów IP. Skala tego zjawiska dotarła do opinii publicznej po tym, co ujawnił Snowden. Wtedy okazało się, że infrastruktura niemieckiej służby BND jest wykorzystywana przez amerykańską NSA do podsłuchiwania telefonów unijnych i niemieckich polityków, m.in. kanclerz Angeli Merkel. Wywołany tymi rewelacjami skandal wymusił w Niemczech (oraz wielu innych krajach) nowelizację przepisów o wywiadzie, w celu zapobieżenia takim nadużyciom w przyszłości.

Dotyczy ono znowelizowanej ustawy o BND z 2016 r. – trybunał federalny ją zakwestionował. To bardzo ważne orzeczenie. Wbrew twierdzeniom niektórych mediów, nie zabroniło ono BND prowadzenia wywiadu zagranicznego, ale nakazało, by do końca 2021 r. znowelizować ustawę o BND poprzez wprowadzenie rozwiązań, które będą przeciwdziałać nadużyciom w prowadzeniu wywiadu poza granicami, wobec obywateli innych państw. Wywiad elektroniczny to potężne narzędzie, ale należy z niego korzystać z poszanowaniem prawa i zasady proporcjonalności.

Chodzi o to, by nie stosować tego w sposób masowy, ale w sposób celowy, uzasadniony konkretnymi potrzebami państwa. Trybunał nakazał utworzenie mechanizmów i instytucji gwarantujących efektywny nadzór i kontrolę nad prowadzonym przez BND zagranicznym wywiadem elektronicznym. Wskazał, że nowelizacja ustawy o BND powinna przewidywać powołanie odrębnego organu kontrolnego, odpowiedzialnego za kompleksowy nadzór tej działalności. Powinien on być wyposażony w profesjonalny personel (35–40 osób) oraz dysponować satysfakcjonującym budżetem (eksperci szacują, że na poziomie 14 mln euro rocznie). To ma być realne narzędzie, a nie fasadowe.

Regulacje sprowadzają się do jednego artykułu (szóstego) w ustawie o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu z 2002 r., który mówi, że Agencja Wywiadu „prowadzi wywiad elektroniczny”. I to wszystko. Nie ma ani jawnych, ani tajnych przepisów precyzujących to uprawnienie, wskazujących w jakim celu, w jaki sposób, w jakich granicach, w jakich okolicznościach, wobec kogo itd. Decyzja kogo śledzić, jest poza kontrolą i w praktyce pozostaje w rękach niskiej rangi funkcjonariusza. Nie ma regulacji, nawet wewnętrznych w AW, dotyczących wywiadu elektronicznego. W efekcie agencja realizuje to zadanie według własnego uznania, bez żadnej kontroli z zewnątrz. Rodzi to ogromne pole do nadużyć, które zresztą miały miejsce w przeszłości i zostały opisane w raporcie z audytu przeprowadzonego przez powołany przeze mnie zespół na przełomie lat 2015 i 2016.

AW ma działać wyłącznie za granicą. W praktyce brakuje skutecznych narzędzi zapobiegających temu, by AW nie wykorzystywała infrastruktury SIGINT do podsłuchiwania rozmów polskich obywateli, także w kraju. To działa tak, że jest masowe zdobywanie danych. Mówiąc w przenośni, rzuca się sieć i zagarnia wszystko, co tam wpadło. I by działać zgodnie z prawem, spośród tych danych należy wykluczyć dane dotyczące Polaków. Każdy kraj ma taki problem. Ale przez to, że u nas nie ma regulacji, decyzja o tym, czy danych użyć czy nie, pozostaje w rękach pojedynczego funkcjonariusza. Pytanie, co zrobić np. z przechwyconą rozmową Polaka prowadzoną przez zagraniczny telefon. Brak przepisów wskazujących na tryb postępowania w takim przypadku, pozostaje inwencja indywidualnych funkcjonariuszy. Mamy stan prawny z 2002 r., a od tej pory miało miejsce kilka rewolucji technologicznych, za którymi musi nadążać prawo. W ostatniej dekadzie większość państw dokonała gruntownych zmian w tej materii, poddając SIGINT bardzo zaawansowanym procedurom kontrolnym.

Za moich czasów podjęliśmy prace zmierzające do uporządkowania tych spraw i przygotowywaliśmy takie regulacje, ale po moim odejściu zostały zaniechane.

Teoretycznie narzędzie stosowane do prowadzenia wywiadu zagranicznego może być używane do inwigilowania Polaków w Polsce. System powinien stworzyć mechanizmy, które to uniemożliwiają. Ale nie stworzył. A to daje ogromny oręż, który w sposób niekontrolowany może wykroczyć poza ramy prawne Agencji Wywiadu.

Powinniśmy stworzyć specjalny mechanizm kontroli i nadzoru. Z jednej strony w samej AW, z drugiej powinna istnieć niezależna instytucja kontrolująca. Dlatego ten niemiecki wyrok jest bardzo ważny dla Polski. AW dysponuje olbrzymim potencjałem, SIGINT to doskonałe narzędzie do zapewnienia bezpieczeństwa państwa. Ale powinno działać pod drobiazgowym, efektywnym nadzorem i kontrolą. A tak nie jest.

>>> Czytaj też: Trzaskowski: Trzeba zawiesić trzy najbardziej kontrowersyjne inwestycje - CPK, przekop Mierzei Wiślanej i PFN

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj