Przygotowania do budowy nowego portu lotniczego w Baranowie, ok. 35 km na zachód od centrum Warszawy, nabierają tempa. W ostatnich dniach wystartowała pierwsza runda rozmów w ramach dialogu konkurencyjnego z portami: Incheon w Seulu i Narita w Tokio. Jeden z nich w tym roku zostanie wybrany do pełnienia roli doradcy strategicznego spółki odpowiedzialnej za budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Przyspieszenie działań to odpowiedź na głosy mówiące, że w okresie spowolnienia gospodarczego związanego ze skutkami COVID-19 należy zrezygnować z budowy portu albo zawiesić inwestycję. Przedstawiciele CPK, a także resort infrastruktury i rząd przekonują, że nie można tego robić, bo według szacunków ekspertów, po około roku lub dwóch ruch lotniczy w Europie powinien wrócić do poziomu sprzed epidemii i w kolejnych latach będzie dalej szybko rósł. To oznacza, że potrzebna jest alternatywa dla Lotniska Chopina, którego możliwości rozwojowe już praktycznie się wyczerpały.
Zanim odlecimy z Baranowa, co zaplanowano na koniec 2027 r., dzięki tej inwestycji będziemy wygodniej i szybciej podróżować pociągami i samochodami. CPK to bowiem także nowe drogi szybkiego ruchu i linie kolejowe. – CPK to prawie 1800 km nowych linii kolejowych i ponad 400 km nowych dróg. Dzięki CPK Polska stanie się lepszym miejscem do tworzenia biznesu. Takie inwestycje jak CPK są kołem napędowym gospodarki i nieraz wyprowadzały świat z kryzysów – powiedział w środę Andrzej Duda, prezydent RP.
Lotniskowa spółka zapowiedziała właśnie prace przygotowawcze, które już trwają albo rozpoczną się w tym roku i dotyczą na razie 530 km. Przed końcem 2023 r. mają ruszyć roboty budowlane, np. przy niwelacji terenu i wycince drzew.
Plan zakłada realizację 10 tzw. szprych, prowadzących w stronę Warszawy i CPK oraz dwóch bocznych tras. Łącznie to 30 zadań inwestycyjnych zaplanowanych na lata 2020–2034.
W pierwszym etapie zaczną się prace przygotowawcze do budowy pięciu linii kolejowych. Najbardziej spektakularną inwestycją najbliższych lat będzie budowa szybkiej linii z Warszawy przez CPK i Łódź do Wrocławia. Na początku pociągi mają się na niej rozpędzać do 250 km/h, z możliwością zwiększenia prędkości w przyszłości, jeśli będzie taka potrzeba. Trasa w dużej mierze ma się pokrywać z planowaną dawniej linią Igrek (z Warszawy do Wrocławia i Poznania). Zmieniły się jednak nieco założenia. Przewidziano przystanki w mniejszych miastach, np. w Kępnie w Wielkopolsce czy Wieruszowie i Sieradzu w województwie łódzkim. Dzięki temu mieszkańcy tych miejscowości zyskają możliwość szybkiego dojazdu do Wrocławia, Łodzi, CPK czy Warszawy. Szybka linia Warszawa – Wrocław pozwoli na skrócenie czasu przejazdu między tymi miastami z 3 godz. 40 minut do 1 godz. 55 minut. Przejazd z Warszawy do CPK ma zająć ok. 15 minut, a ze stolicy do Łodzi ok. 45 minut. Linia łącząca stolicę z Dolnym Śląskiem ma być gotowa już pod koniec 2026 r. Docelowo nie będzie się kończyć we Wrocławiu, bo w planach jest kolejowy skrót z Żarowa przez Świdnicę do Wałbrzycha i dalej do granicy z Czechami w Lubawce. Po wybudowaniu nowego odcinka szybkich torów po stronie czeskiej podróż do Pragi z Wrocławia skróciłaby się do 2 godz. 30 minut, a z Warszawy do 4 godz. 30 minut, z obecnych ok. 8 godz.
Plan spółki CPK zakłada, że w latach 2023–2026 powstanie także kilka innych ważnych odcinków, które przede wszystkim pozwolą na rozwój mniejszych miast i ograniczą skalę wykluczenia komunikacyjnego. – Dzięki tym inwestycjom mamy niepowtarzalną szansę na to, żeby przywrócić wreszcie kolej do wielu regionów w Polsce – mówi Mikołaj Wild, prezes CPK.
Jednym z pierwszych takich lokalnych, nowych odcinków będzie fragment z Ostrołęki do Łomży. Po jego realizacji, do tego ostatniego miasta po wielu latach wreszcie będą mogły wrócić pociągi pasażerskie. Jednocześnie dzięki realizowanej przez spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe modernizacji odcinka z Tłuszcza do Ostrołęki uda się uzyskać krótsze czasy przejazdu – podróż z Łomży do Warszawy zajmie zaledwie 1 godz. 15 minut. W kolejnych etapach trasa będzie wydłużana na Mazury – do Pisza i Giżycka.
W najbliższych latach rozwiną się też połączenia kolejowe na Podkarpaciu. Duże korzyści dla pasażerów przyniesie planowana budowa łącznika z Rzeszowa do Łętowni koło Stalowej Woli. To pozwoli znacznie usprawnić podróże we wschodniej Polsce. Przejazd z Lublina do Rzeszowa powinien się skrócić do 1 godz. 40 minut (teraz trwa co najmniej 2 godz. 20 minut). Do stolicy Podkarpacia łatwiej będzie można także dotrzeć ze Stalowej Woli czy z Sędziszowa Małopolskiego. Teraz podróżni wybierają na tych trasach autobusy lub samochody. W kolejnych etapach linia będzie przedłużana z Rzeszowa do Sanoka.
We wschodniej Polsce dużo korzyści powinna też przynieść budowa w ciągu najbliższych sześciu lat kolejowego skrótu z miejscowości Trawniki (na linii Lublin – Chełm) przez Krasnystaw do Zamościa. Przejazd z Zamościa do Lublina potrwa 45 minut, a do Warszawy 2 godz. 15 min. Ta trasa będzie przedłużana w kolejnych etapach do Tomaszowa Lubelskiego i granicy z Ukrainą, co pozwoli stworzyć sprawne połączenie z Warszawy do Lwowa.
Jednym z dłuższych szybkich korytarzy kolejowych będzie nowa trasa z centrum Polski do Trójmiasta. Według planów do 2029 r. może być dociągnięta od CPK do Płocka i Włocławka, a trzy lata później przez Grudziądz do Gdańska. Podobnie jak na linii Warszawa – Wrocław, tu także pociągi mają się rozpędzać do 250 km/h. Podróż między stolicą i Gdańskiem skróci się wówczas do 2 godz.
Według wstępnych szacunków budowa prawie 1800 km nowych linii kolejowych będzie kosztować ponad 100 mld zł. Duża część tej kwoty ma trafić do polskich wykonawców.
Materiał powstał we współpracy z CPK
