Niezdecydowane nastroje na giełdach w Europie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 marca 2009, 12:48
Na europejskich parkietach kolejny dzień z rzędu panują niezdecydowane nastroje. Od początku tygodnia widać jednak, że brak zdecydowania w czasie sesji w Europie skutkuje pozytywnym zamknięciem. Dziś sentyment inwestycyjny popsuły nieco dane, jakie napłynęły z głównych gospodarek europejskich.

Indeks zaufania konsumentów z Niemiec pokazał, że ich nastroje mogą ulec pogorszeniu w kwietniu w porównaniu z miesiącem bieżącym. Dane o sprzedaży z Wielkiej Brytanii natomiast wykazały jej spadek w lutym o 1,9% m/m wobec wzrostu o 0,8% w styczniu. Decydujące dla dzisiejszego zakończenia notowań okażą się jednak jak zazwyczaj nastroje, jakie będą dominować na otwarciu notowań na Wall Street.

Warto przypomnieć, że wczorajsza sesja za Oceanem zakończyła się w pozytywnych nastrojach – główne indeksy lekko zwyżkowały na zamknięciu, dając nadzieję, że spadki w czasie wtorkowej sesji były jedynie realizacją zysków i przystankiem przed kontynuacją wzrostów. Dow Jones zyskał 1,2%, S&P 500 natomiast zamknął się z niespełna 1-procentowym zyskiem.

Apetyt inwestycyjny wzrósł po publikacji lepszych od oczekiwań danych, jakie w czasie sesji napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Po raz kolejny pozytywnie zaskoczyły dane z sektora nieruchomości – sprzedaż nowych domów w USA wzrosła w lutym o 4,7% m/m, miesiąc wcześniej natomiast zanotowała ona spadek wysokości 13,2% m/m.

Bańka spekulacyjna w sektorze nieruchomości stała się główną przyczyną kryzysu na amerykańskim rynku finansowym, który rozprzestrzenił się następnie na rynek światowy, doprowadzając ostatecznie do globalnej recesji gospodarczej. Nie dziwi zatem, że inwestorzy ze szczególną uwagą przypatrują się temu sektorowi i pozytywnie reagują na każdy sygnał, dający nadzieję na zakończenie kryzysu – nawet jeśli perspektywa końca wydaje się odległa.

Lepsze od oczekiwań okazały się również dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku – w lutym wzrosły one o 3,4% m/m wobec ich wcześniejszego spadku o 7,3%.

Nastroje z USA przełożyły się jak zwykle na sentyment inwestycyjny w Azji. Nikkei wzrósł o 1,8%, a chiński Shanghai Composite zwyżkował o ponad 3%. Zazwyczaj lepsze dane ze Stanów Zjednoczonych powodują wzrost optymizmu inwestorów w Azji – większość tamtejszych gospodarek (z japońską włącznie) jest bowiem wciąż silnie uzależniona od eksportu do USA, a więc od popytu ze strony tamtejszych konsumentów i przedsiębiorców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: TMS Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj