WIG 20 na zamknięciu środowej sesji wzrósł o 5,27 proc. i wyniósł 1740,83 pkt. Na rynku notowań ciągłych wzrósł kurs akcji 268 spółek, 55 spadł, 19 nie zmienił się. Akcjami 5 firm nie handlowano.  W notowaniach ciągłych na rynku akcji obroty wzrosły o 55 proc. do rekordowego poziomu 1,9 mld zł.

Indeks szerokiwego rynku WIG wzrósł o 4,56 proc. do poziomu 27365,14 pkt. Dobrze radziły sobie średnie i małe spółki, mWIG40 wzrósł o 2,55 proc. i wyniósł 1514,60 pkt, a sWIG80 wzrósł o 3,35 proc. i wyniósł 7736,18 pkt.

Największe obroty odnotowano na akcjach spółek: PKO BP (336 mln zł), PEKAO (249 mln zł), TP SA (186 mln zł), PKN (176 mln zł), KGHM (117 mln zł).

"Wspinaczka indeksu grupującego największe spółki naszego parkietu przerywana była okresami konsolidacji sprawiając, iż WIG20 był dziś najbardziej zyskującym parkietem na świecie" – podkreśla analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego Marcin Stebakow.

Jego zdaniem wczorajsze spadki giełdy amerykańskiej odbiły się szerokim echem na całym świecie. Przed otwarciem w Europie kontrakty na amerykańskie indeksy znajdowały się na swych minimalnych poziomach, co tym samym nie wróżyło dobrze parkietom Starego Kontynentu. WIG20 handel rozpoczął z poziomu 1631,2 pkt notując stratę rzędu 1,4 proc.

“Dalszy przebieg wydarzeń również uwarunkowany był nastrojami przenoszonymi zza Oceanu. Wraz ze stopniową poprawa amerykańskich futures, europejskie indeksy rozpoczęły swoją wspinaczkę. WIG20 potrzebował niepełna 30 minut, aby zakryć poranną lukę na czym nie zamierzał poprzestawać" - dodał Stebakow.

„Akcje stały się atrakcyjne dla klientów indywidualnych, którzy swe zakupy koncentrują na wciąż dobrze się zachowującym sektorze małych i średnich spółek. OFE, które w swoich portfelach mają rekordowo mało akcji wykazują chęć zwiększenia swojego zaangażowania. Nie próżnuje również zagranica. Widać to po rosnących giełdach regionu i umacniającym się złotym” – podkreśla Łukasz Bugaj, analityk firmy Xelion. Doradcy Finansowi

Bugaj uważa, że zwyżki są potęgowane przez ograniczoną podaż akcji. Posiadacze walorów nie są skłonni do ich sprzedaży widząc fazę w jakiej znajduje się rynek. Bo wzrosty o ponad 5 procent mówią same za siebie.