Turcja - ósma gospodarka Europy

Według wartości produktu narodowego brutto, wypracowanego na koniec 2007 roku, Turcja lokuje się zaraz po Rosji i Holandii z kwotą 657 miliardów dolarów (Polska w tym samym rankingu znalazła się na 12 pozycji z kwotą 420 mld dol.). Nieco gorzej turecki wizerunek wygląda, w przypadku PKB na głowę, bo za 2007 rok wyniósł on tylko 9,3 tys. dolarów, czyli kilkakrotnie mniej od unijnych liderów. Polska – także dla porównania - miała w tym czasie 15,3 tys. dolarów.

Przede wszystkim potencjał ludzki

Turków jest po prostu wielu. Po Niemczech stanowią największą nację na naszym kontynencie. Szacuje się, że ludność tego kraju (dane Banku Światowego z 2005 roku) wynosi 72,6 mln. Ponadto we wszystkich krajach członkowskich Unii mieszkają dzisiaj 4,2 mln tureckich imigrantów, a zasiedziała od pokoleń mniejszość turecka w Grecji, Bułgarii i Rumunii liczy milion osób - wynika z raportu Turecko-Niemieckiej Fundacji ds. Edukacji i Studiów Naukowych (TAVAK).

Szansę dał dopiero XXI wiek

Dopiero na początku tej dekady Turcja, leżąca na pograniczu zachodu i wschodu, wyrwała się z gospodarczego marazmu, który w każdej chwili groził jej totalnym krachem. Dzięki gruntownym reformom gospodarczym, Ankarze udało się w ciągu pięć lat zmniejszyć o połowę zadłużenie, zamienić ogromny deficyt sektora publicznego w jego nadwyżkę i w efekcie potroić PKB na głowę z 3,5 tys. dol. w 2002 roku do wspomnianej kwoty 9,3 tys. dol. w roku 2007.

Stracona dekada

Lata 90-te były dla Turcji dekadą straconą. Ogromna nierównowaga w sferze finansów oraz niestabilność w polityce gospodarczej, doprowadziły do tego, że tempo rozwoju gospodarczego kraju w latach 1997-2001 skurczyło się do zaledwie 1,5 proc. PKB. Co gorsze szwankował system zarządzania finansami. Mimo rozległej kontroli środków budżetowych, dochodziło do przypadków marnotrawstwa publicznych pieniędzy na dużą skalę.

Gospodarcza niestabilność hamowała wzrost i podbijała inflację. Do kryzysu finansowego walnie przyczyniły się podwyżki wynagrodzeń dla pracowników służby cywilnej o 220 proc., czyli cztery razy ponad stopę inflacji, która w owym czasie wynosiła aż 60 proc. 

Pomogła żelazna pięść fiskalna

Kluczem do uzdrowienia Turcji stała się poprawa warunków makroekonomicznych, czemu towarzyszyła skoordynowana polityka fiskalna i monetarna, restrukturyzacja sektora bankowego. Po 2000 roku nowy niezależny bank centralny za swój podstawowy cel uznał stabilizację cen. 

Równocześnie wdrażano reformy w sektorze publicznym, w systemach podatkowym i ubezpieczeń społecznych oraz w sferze administracji publicznej. Turcy wprowadzili na przykład jednolity podatek korporacyjny na poziomie 20 proc., a reforma systemu ubezpieczeniowego polegała m.in. na scaleniu trzech odrębnych systemów emerytalnych: służby publicznej, sektora prywatnego i osób indywidualnych. 

Ruszył eksport

Dzięki tym zmianom Turkom zaczął się opłacać handel ze światem. Eksport wzrósł bowiem z 36,1 mld dol. w 2002 roku do 129 mld dol. w zeszłym roku. Wzrost eksportu w tempie 14,9 proc. rocznie pomógł ożywić całą gospodarkę, która we wspomnianym okresie wzbogacała się średnio o 6,8 proc. rocznie. Turcja, nie ma tu żadnych wątpliwości, przed wybuchem globalnego kryzysu była jedną z najszybciej rozwijających się wschodzących gospodarek.

Ale nadszedł kryzys

W lutym produkcja przemysłowa Turcja runęła o 23,7 proc. w porównaniu z sytuacją sprzed roku – wynika z opublikowanego w minioną środę raportu tureckich służb statystycznych, co wzmacnia przekonanie, że gospodarka zmierza w stronę recesji. Największe straty poniósł już wcale dość znaczny przemysł motoryzacyjny, którego produkcja skurczyła się o 58,7 proc. 

„Za marzec spodziewamy się takich samych wyników, ale pewne oznaki odrodzenia mogą pojawić się już w kwietniu, gdyż wprowadzone ostatnio ulgi podatkowe przyczyniły się do przetrzebienia zapasów w niektórych kluczowych gałęziach przemysłu, w tym w sektorze motoryzacyjnym” – uważa Yarkin Cebeci, starszy ekonomista w JPMorgan.

W zeszłym miesiącu turecki rząd ogłosił ulgi podatkowe w sektorach budownictwa mieszkaniowego, motoryzacyjnym, sprzętu AGD i elektronicznym. Mają one obowiązywać przez trzy miesiące, a ich celem jest ożywienie spadającego popytu. 

Tym niemniej prognozy, jak dla całej Europy, są ponure. Zgodnie z raportem banku centralnego Turcji , gospodarka kraju najpewniej skurczy się w tym roku o 2,4 proc. A dotyczy to – przypomnijmy – jednej z najbardziej prężnych w ostatnich latach gospodarki wschodzącej, która w 2005 roku notowała wzrost PKB na poziomie 8.4 proc, 6.9 proc. w 2006 roku i 4.7 proc. w 2007 roku, także w ramach planu odrodzenia wspieranego przez MFW. Obecnie Turcja zabiega w Funduszu o środki rzędu 20-40 mld dolarów..

To dużo, ale prawie tyle samo (14,4 mld euro, czyli 19,1 mld dol.) zainwestowało w krajach Unii Europejskiej około 131,5 tys. tureckich przedsiębiorców mieszkających właśnie w Unii – podała fundacja TAVAK.