"Dzisiejszą sesję WIG20 rozpoczął z poziomu 1.664 pkt notując wzrost rzędu 0,2 proc. Również na zielono z podobnym dorobkiem handel rozpoczęły zachodnie parkiety" - poinformował analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego Marcin Stebakow. Dodał, że w kolejnych minutach poranny optymizm został szybko przygaszony przez pikujące wówczas kontrakty na amerykańskie indeksy. WIG20,  podobnie jak i DAX oraz CAC40,  zmuszony był uznać wyższość strony podażowej, która doprowadziła rodzimy indeks pod kreskę na poziom 1.649,8 pkt (-0,7 proc).

"Wraz z odwróceniem tendencji amerykańskich futures giełdy Starego Kontynentu zaczęły piąć się w górę. Do godz. 12 warszawski indeks zdołał dotrzeć na wysokość 1.706,3 pkt (+2,7 proc.), gdzie ustanowiony został szczyt dzisiejszych notowań" - czytamy w komentarzu Stebakowa.

Według niego, przed polskimi danymi dotyczącymi Inflacji bazowej bez cen żywności i energii oraz koniunktury gospodarczej (godz. 14) WIG20 pozostawał w konsolidacji nieznacznie oddając pola stronie podażowej. Publikacja inflacji, która w kwietniu wyniosła 2,5 proc.  przy oczekiwanych 2,3 proc. zbiegła się z publikacjami wyników kwartalnych zza Oceanu, które rozczarowały rynek, przez co kontrakty na Wall Street wyznaczyły nowe minima.

Rodzimy indeks wspierany znajdującymi się po zielonej stronie walorami banków oraz KGHM dzielnie stawiał opór względem spadających pod kreskę rynków otoczenia. W końcówce handlu miało miejsce lekkie odreagowanie, które sprawiło, iż WIG20 dotarł do poziomu 1.691,2 pkt, gdzie oczekiwał na ostateczne rozstrzygnięcia.

Wzrost na Wall Street przyczynił się do zwyżki i na końcowym fixingu WIG20 zdołał nieznacznie zyskać na wartości tym samym kończąc notowania na wysokości 1.695,32 pkt, wzrastając o 2,07 proc. WIG wzrósł o 2,22 proc. do 27.431,01 pkt. Obroty na rynku akcji ukształtowały się na poziomie 1,3 mld zł.