Rozstrzygnięcie jest ważne nie tylko dla losów samego Fortisu: jeśli ostatecznie dojdzie do przejęcia banku, to powstanie największa w Europie grupa bankowa. Jej baza depozytowa wyniosłaby ponad 540 mld euro. Dla Polski też miałoby to swoje skutki: należący obecnie pośrednio do belgijskiego rządu działający w Polsce Fortis Bank zmieniłby szyld. Pojawiłby się BNP Paribas. 

Kolejne podejście do głosowania

Według francusko-belgijskich uzgodnień z marca, BNP Paribas miałby przejąć 74,94 proc. akcji belgijskiego Fortis Banque (w zamian m.in. za swoje akcje) i 25 proc. akcji plus jedna ubezpieczyciela wchodzącego w skład grupy Fortis. Miałby też zobowiązania dotyczące spłat zobowiązań specjalnej spółki, do której przekazano toksyczne aktywa Fortisu. 

Cała lista warunków przejęcia jest znacznie dłuższa. Belgijski rząd, który we wrześniu i październiku ubiegłego roku wydał 9,4 mld euro na nacjonalizację Fortis Banque, chce odzyskać tyle pieniędzy ile się da. Wszystko mogło zdecydować się wcześniej, jednak walne holdingu Fortis , które planowano na początek kwietnia, zostało przesunięte na koniec miesiąca. To skutek działań kłopotliwych drobnych akcjonariuszy. Jest ich ponad 2 tysiące i nie chcą Francuzów w belgijskim banku. 

Walne Fortis Holding zaplanowano na dwa dni, ponieważ będzie się ono odbywało w dwóch miastach: Gandawie i Utrechcie. Będą to właściwie walne dwóch spółek: Fortis SA/NV (spółka prawa belgijskiego) i Fortis NV (spółka holenderska). Akcja Fortisu to bowiem akcja „bliźniacza”, w jednocześnie dwóch spółkach, z wszystkimi przysługującymi prawami: głosu czy dywidendy. Każda akcja Fortisu to jednocześnie więc możliwość głosowania na walnym Fortis SA/NV i Fortis N.V. I każde z dwóch walnych zajmuje się tym samym. 

Punkt drugi walnego zgromadzenia akcjonariuszy holdingu Fortis przewiduje właśnie głosowanie nad projektem przekazania akcji Fortis Banque na rzecz BNP Paribas, a ponadto – zmiany w działalności ubezpieczeniowej. Zgodnie z porozumieniem z 6 marca tego roku między Francuzami a belgijskim rządem, grupa BNP Paribas ma stworzyć strategiczne partnerstwo z Fortis Banque i grupą Fortis. 

Sąd o prawie głosu

Terminy rozstrzygnięcia o francusko-belgijskiej transakcji stały długo pod znakiem zapytania. Dla mniejszościowych akcjonariuszy ważna stała się data kupna akcji, która uprawniała – lub nie – do wzięcia udziału w głosowaniu na walnym holdingu. Sprawa tego kto może w ogóle głosować stanęła w końcu przed sądem. 

Po ostatnim orzeczeniu sądu apelacyjnego w Brukseli, 10 kwietnia, wiadomo wreszcie, kto ma prawo głosu na walnym. To ci akcjonariusze Fortis Holding, którzy nabyli akcje także po 14 października 2008. Przedtem sąd w niższej instancji uznał, że głosować mogą tylko akcjonariusze, którzy mieli akcje przed 14 października. Decyzja sądu apelacyjnego, wydana na wniosek holdingu Fortis sprzyja więc zakończeniu transakcji z BNP Paribas, bo osłabia pozycję przeciwników przejęcia. 

Mali akcjonariusze nie lubią Francuzów …

Mniejszościowi akcjonariusze grupy Fortis, reprezentowani przez kancelarię Modrikamen, od dłuższego czasu przeciwstawiają się planom przejęcia działalności bankowej Fortisu przez francuski bank. W różnych oświadczeniach sięgali nawet po argumenty o działaniu na rzecz gospodarki belgijskiej – czyli nie wpuszczaniu Francuzów do belgijskiego giganta bankowego. Co prawda belgijski Fortis Banque od 10 października, czyli od nacjonalizacji, nie jest już częścią holdingu Fortis, podobnie jak holenderski bank Fortis (też znacjonalizowany razem z ABN Amro), jednak akcjonariusze muszą przegłosować zmiany w holdingu.

Tydzień temu zaproponowali, by belgijski rząd, który obecnie jest właścicielem prawie 100 proc. akcji Fortis Banque (za pośrednictwem spółki inwestycyjnej SFPI; 0,07 proc. akcji należy do indywidualnych akcjonariuszy), przekazał udziały w belgijskim banku z powrotem do Fortis Holding w zamian za przejęcie 31 proc. akcji w Fortis Holding. 

Druga kancelaria – Deminor International, również reprezentująca mniejszościowych akcjonariuszy – zaproponowała, by Fortis Banque zredukowała swoją działalność w bankowości inwestycyjnej (co zmniejszyłoby potrzeby kapitałowe). 

Kancelarie Modrikamen i Deminor sądzą, że do 2011 r., jeśli ich plan zostanie wprowadzony w życie, Fortis Banque może mieć przychody w wysokości 1,8 mld euro. Jednak nic nie ma za darmo: plan mniejszościowych akcjonariuszy, poza zmniejszaniem bilansu banku (redukcja działalności) zakłada też zmniejszenie zatrudnienia – z 37,2 tys. pracowników ubyłoby 10 do 20 proc. Takie cięcie kosztów może podobać się mniejszościowym akcjonariuszom, ale powstaje pytanie, jak zostałoby przyjęte przez opinię publiczną. 

Obie kancelarie – Modrikamen i Deminor – reprezentują akcjonariuszy mających łącznie poniżej 3 proc. akcji Fortis Holding. I uważają, że jeszcze przed przyszłotygodniowym walnym można zgromadzić większą liczbę akcjonariuszy tak, by nie dopuścić do głosowania. 

Co zrobią Chińczycy

Długo zagadką było jak zagłosuje chiński akcjonariusz holdingu Fortis: Ping An, drugi co do wielkości chiński ubezpieczyciel na życie, który ma 4,81 proc. akcji belgijsko-holenderskiej grupy. 

Na początku kwietnia Ping An oświadczył jednak, że nie ma zamiaru pozbywać się posiadanych walorów. Nagle, tuż przed walnym, Ping An oświadczył, że zagłosuje przeciw połączeniu z BNP Paribas, ponieważ „narusza to zasady corporate governance i niszczy wartość dla akcjonariuszy” – podał ubezpieczyciel w oświadczeniu.
„Odtworzenie oryginalnej struktury Fortisu i utrzymanie działających operacji nie tylko zabezpieczy interesy akcjonariuszy, lecz także będzie oznaczało utrzymanie od dawna znanego belgijskiego brandu na rynku finansowym” – twierdzi Ping An.

Spore zmiany na polskim rynku

Zmiany na belgijskim rynku ważne są dla klientów zarówno Fortis Bank Polska (własność w 99,81 proc. belgijskiego banku Fortis, reszta akcji jest notowana na warszawskiej giełdzie), jak i przejmowanego Dominet Banku (połączenie banków ma się zakończyć 31 lipca tego roku). 

O ewentualnych planach Francuzów wobec polskiej działalności Fortisu nie wiadomo za wiele. Szef BNP Paribas Baudouin Prot w kwietniowych wypowiedziach dla belgijskich Le Soir oraz De Standaard powiedział, że w Polsce zamierza wykorzystać rozwiązania Fortisu jako bazę. Użył też sformułowania, że dostrzega w Polsce „początki czegoś, co może się rozwinąć”.

BNP Paribas nie prowadził dotychczas w Polsce typowej działalności detalicznej w formie oddziałów. Działa natomiast Cetelem Bank, firma z grupy BNP Paribas, która zajmuje się kredytem konsumenckim. W tym samym obszarze działa też Sygma Bank, należący do grupy LaSer, której jednym z akcjonariuszy jest BNP Paribas.
Może więc się okazać, że po wszystkich zmianach nagle na polskim rynku bankowości detalicznej pojawi się pod własną nazwą duży gracz. I będziemy mieli konkurencję francusko-francuską: BNP Paribas w Fortisie, Societe Generale w eurobanku i Credit Agricole w Lukas Banku.