Belka: ja bym zwiększył deficyt

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 maja 2009, 07:39
Dobra polityka fiskalna, bo od niej proponuję zacząć, powinna być antycykliczna - ekspansywna w okresie słabej koniunktury i restrykcyjna w okresie prosperity. Kiedy grozi przegrzanie koniunktury, należy ją schładzać. Za schładzanie dostawało się już Balcerowiczowi, dostawało się i mnie - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Marek Belka, były minister finansów.

Dodał, że Łotysze nie schładzali i mają dziś kryzys w niewyobrażalnej dla nas skali, Rumuni podobnie zaniedbali dyscyplinę budżetową, więc muszą ciąć wydatki w okresie załamania.

Podkreślił, że wiele rzeczy jest niezbędnych lub potrzebnych, ale zacznijmy od wzmocnienia instytucji finansowych. Dokapitalizowałbym PKO BP, BGK i PZU, nie pobierałbym od nich dywidendy. Miliard złotych mniej w budżecie nie czyni znaczącej różnicy, a ten sam miliard w PKO BP czy PZU pozwoli im kontynuować akcję kredytową, albo uczestniczyć w przejmowaniu banków, które mogą być wystawione na sprzedaż. Bo jakkolwiek byśmy nienawidzili bankierów, to zdrowe i silne banki stanowią niezbędną przesłankę funkcjonowania gospodarki.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Gazety Wyborczej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj