Poranny zestaw polskich danych wpływu na rynek nie miał, ale warto napomnieć, że sprzedaż detaliczna wzrosła więcej niż tego oczekiwali analitycy. Jednak nominalny wzrost o 1,1 proc. rok do roku to przy relatywnie wysokiej inflacji tak naprawdę realny spadek konsumpcji. Nie można więc tej publikacji uznać za wyjątkowo dobrej. Podobnie spadek notowanego bezrobocia do 10,8 proc. w większość jest wynikiem działań czynników sezonowych, a nie zwiększonego popytu na pracę.

Rynek, który w ciągu dnia kontynuował swój trend spadkowy wyraźnie zareagował jednak na dane o zeszłotygodniowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Publikacja nieco gorsza od prognoz spotkała się z wyraźnie negatywną reakcją co potwierdza obserwowaną już od jakiegoś czasu słabość rynku. Jedynie pod sam koniec sesji udało się zmniejszyć skalę dziennych spadków, a to za sprawą dobrego początku notowań na Wall Street.

Na rynku walutowym złoty wahał się pomiędzy północą o południem od kwotowań kończących wczorajszy dzień. Przy wyraźnym kolorze czerwonym na rynkach akcyjnych oznacza to zaskakującą siłę naszej waluty. Korona czeska i węgierski forint zachowują się jeszcze lepiej co można interpretować jako oznakę spokoju inwestorów zagranicznych, którzy jeszcze nie rozpoczęli sprzedaży swoich akcji.