Wobec różnic cenowych import tanich opon z Chin do Niemiec wzrósł – jak podaje unijny urząd statystyczny Eurostat – z 20 tys. sztuk w 1997 roku do 3,7 mln w 2007 roku. Identyczny trend występuje na pozostałych rynkach zachodnich, włącznie z USA, które ostatnio są coraz bliższe wojny handlowej z Chinami o import tanich opon. Europejscy producenci opon i gum szukają natomiast innego rozwiązania. Ma nim być unijne oznakowanie, zawierające informację o efektywności energetycznej poszczególnych opon – podobne do oznakowań umieszczanych na takich urządzeniach elektrycznych jak zmywarki i pralki.

– W sytuacji gdy tanie opony mają 25 proc. udziału w zachodnioeuropejskim rynku, przeciętny europejski nabywca nie rozróżnia w dostatecznym stopniu taniości i innowacyjności – twierdzi Christoph Kalla, szef marketingu w oddziale gumy polibutadienowej niemieckiego koncernu chemicznego Lanxess. Lanxess oraz jego europejscy i amerykańscy rywale latami pracowali nad wynalezieniem gum o lepszej przyczepności i niższym oporze toczenia. Są droższe, ale za to samochód wyposażony w takie opony zużywa do 20 proc. mniej paliwa.

Jednak okazuje się, że niełatwo uświadomić innym tę różnicę. Christoph Kalla mówi, że Lanxess od co najmniej dziesięciu lat rozmawia z producentami opon o wykorzystaniu wysokich parametrów użytkowych jako cechy odróżniającej ich wyroby od produktów konkurencji. – Użytkownikom trudno było dostrzec różnice technologii i za nie płacić – przyznaje. Jednak wiosną tego roku Parlament Europejski przyjął projekt aktu prawnego, który ma zobowiązać producentów do umieszczania na wszystkich oponach informacji o sprawności energetycznej, poczynając od 2012 roku.

Europejscy producenci samochodów, opon i gum liczą na to, że program znakowania okaże się równie skuteczny jak w przypadku sprzętu elektrycznego. Od połowy lat 90. XX w. wiele europejskich rządów wprowadziło obowiązek znakowania niektórych artykułów gospodarstwa domowego. Na przykład wystawiane w salonach sprzedaży lodówki muszą być oznakowane literami od A do G, określającymi ich energochłonność.

Te małe nalepki zrewolucjonizowały rynek. Jak podaje GfK Marketing Services w raporcie za 2002 rok, między 1995 a 2000 rokiem udział zakupów droższych, energooszczędnych lodówek wzrósł z 5 do ponad 30 proc. Dla producentów oznaczało to możliwość konkurowania nie tylko ceną, a także bodziec do tworzenia innowacyjnych produktów. Miele, niemiecki producent luksusowego sprzętu AGD, twierdzi, że zwrot konsumentów ku energooszczędnym produktom miał olbrzymi wpływ na sprzedaż. Obecnie 80 proc. sprzedawanych przez firmę chłodziarko-zamrażarek zalicza się do klas energooszczędności A+, A++ i A+++.

Reklama

– Reszta ma oznakowanie A, nie produkujemy nic poniżej – twierdzi firma. – Uważamy, że rynek opon o wysokich parametrach użytkowych będzie rósł szybciej niż światowy rynek opon – mówi Christpoh Kalle. Według projekcji brytyjskiej firmy doradców LMC International do 2014 roku udział opon o wysokich parametrach może wzrosnąć w zachodniej Europie z 76 do 86 proc., a w USA – z 40 do 70 proc.

Lanxess ostrzega, że recesja utrudni osiągnięcie tych celów, ale wierzy, że istnieje olbrzymi popyt na takie produkty – a ponieważ prawdopodobnie także i w Azji wzrośnie popyt na nowoczesne gumy, koncern, który ma sześć zakładów w Europie i obu Amerykach, liczy na wzrost eksportu do Chin. – Nie jesteśmy w stanie konkurować z Chinami kosztami robocizny, ale możemy konkurować innowacyjnością – mówi Christoph Kalla.

Źródło nieznane