Moody’s grozi Stanom Zjednoczonym obniżeniem ratingu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 października 2009, 03:00
Po raz pierwszy w historii agencja ratingowa Moody's zagroziła, że może obniżyć rating USA ze względu na gigantyczny deficyt budżetowy. Na wartości traci także sam dolar, który wczoraj kosztował prawie tyle co frank szwajcarski, czyli mniej niż 2,8 zł.

Moody’s, jedna z trzech wiodących agencji ratingowych (oceniających wiarygodność dłużników), poinformowała wczoraj, że najwyższa ocena wiarygodności kredytowej, jaką mają Stany Zjednoczone – AAA – może zostać obniżona, jeżeli rząd nie poprawi sytuacji fiskalnej i nie sprowadzi poziomu deficytu do niższych poziomów. Za rok fiskalny kończący się 30 września deficyt USA wyniósł 1,42 biliona dolarów, a przynajmniej do 2011 roku deficyt ten ma przekraczać 1 bln dol.

 Ocena kraju nie jest dana raz na zawsze – mówił wczoraj agencji Reuters Steven Hess, główny analityk Moody’s zajmujący się USA.

 Jeżeli w ciągu trzech, czterech lat deficyt nie zostanie wyraźnie obniżony, to ta ocena będzie zagrożona – stwierdził analityk.

Ekonomiści jednak przestrzegają przed przedwczesnym uśmiercaniem amerykańskiej waluty. Widać to zresztą po prognozach ekonomistów – średnia oczekiwań dla kursu euro/dolara na koniec kolejnych kwartałów rzadko przekracza 1,5 dolara za euro, a tyle wynosił wczorajszy kurs. I nawet informacja o napomnieniu Moody’s nie wpłynęła na dolara.

 Sama informacja sensacyjna nie była, bo ewentualne obniżenie ratingu USA to bardzo odległa sprawa – mówi Bartosz Pawłowski, strateg londyńskiego BNP Paribas.

 Takie groźby i ostrzeżenia się powtarzają, ale chyba nikt nie wierzy w to, że rating USA mógłby zostać obniżony. To największy rynek obligacji, akcji i walutowy i taka decyzja mogłaby załamać rynki finansowe – dodaje Łukasz Wojtkowiak, analityk rynków finansowych w banku Millennium. Zdaniem Marcina Mrowca z Banku Pekao trzeba oddzielić kiepskie fundamenty gospodarki USA od sytuacji na rynku walutowym.

 Problemy gospodarki amerykańskiej nie zostały rozwiązane, mimo zalania jej dolarami. Ale z drugiej strony jest jeszcze kwestia specyfiki rynków finansowych. Obecnie większość uczestników rynku jest negatywnie nastawiona do amerykańskiej waluty, a na rynku większość nie ma zazwyczaj racji – mówi główny ekonomista Pekao. Dlatego jego zdaniem w ciągu dwóch, trzech miesięcy dolar może się umocnić.

Innego zdania jest Łukasz Wojtkowiak.

 Trwa ucieczka od bezpiecznych aktywów i dzięki temu złoty także będzie się wzmacniał. Na koniec roku za dolara możemy płacić 2,68 zł, a za franka 2,69 zł – mówi analityk Millennium.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj