O możliwości wprowadzenia takich kredytów mówił już w listopadzie szef BZ WBK, Mateusz Morawiecki.

– Zdaniem wielu analityków stopy już nie będą spadać, kierunek będzie odwrotny. Kredyt o stałym oprocentowaniu daje spokój i pewność, że przez pięć lat rata kredytu będzie taka sama – mówi Tomasz Mirek, dyrektor produktów detalicznych w BZ WBK.

Niestety, choć taki kredyt daje spokój w planowaniu domowego budżetu, to jest on dość drogi – oprocentowanie przez pierwsze pięć lat wynosi aż 8,2 proc.

CZYTAJ TEŻ: Sprawdź, jak promocje wpływają na wysokość odsetek od kredytu

– W przypadku kredytów w złotych oprocentowanie składa się ze stopy WIBOR na trzy miesiące, wynoszącej dzisiaj 4,25 proc., plus marża. Średnio wynosi ona ok. 2,6–2,7 proc. Gdybyśmy policzyli oprocentowanie nowego produktu BZ WBK tak jak przy kredycie ze zmiennym oprocentowaniem, okaże się, że marża zbliża się do 4 proc. – komentuje Marcin Krasoń z Open Finance. Dziś różnica w miesięcznej racie między kredytem o oprocentowaniu zmiennym a stałym wynosiłaby ponad 260 zł. Jeżeli stopy w Polsce będą rosnąć, to ta różnica będzie się zmniejszać, ale większość ekonomistów nie spodziewa się dużych podwyżek w 2010 roku. Stopy mogą wzrosnąć o ćwierć lub pół punktu procentowego. To oznacza, że raty obu rodzajów kredytów nie zrównają się raczej przez najbliższe dwa lata.

Dlaczego oprocentowanie kredytu jest tak duże? Wynika to z mechanizmu jego konstrukcji – bank ponosi bowiem ryzyko wzrostu ceny pieniądza na rynku, do której nie może dostosować ceny kredytu. Z góry musi zapewnić sobie finansowanie po takiej cenie, by na kredycie zarobić. Jak to zrobić?

>>> CZYTAJ TEŻ: Jak wybrać najlepszy kredyt na święta?

Może wyemitować obligacje na pięć lat o stałej stopie procentowej – zważywszy, że wartością referencyjną byłoby tu oprocentowanie obligacji rządowych wynoszące dziś 5,90 proc., to obligacje banku miałyby kilkadziesiąt punktów bazowych większe oprocentowanie. Zatem faktyczna marża banku (czyli różnica między pozyskanym finansowaniem, np. 6,5 proc. a odsetkami płaconymi przez klienta – 8,2 proc.) wynosiłaby ok. 1,7 proc. Innym sposobem jest swap polegający na zamianie stopy procentowej.

Inne banki nie zamierzają kopiować rozwiązania zaproponowanego przez BZ WBK.

– Ten kredyt jest za drogi dla klienta – mówi wprost Piotr Zawadzki, dyrektor Departamentu Bankowości Hipotecznej w Nordea Bank Polska.

– Możemy zaproponować taki produkt, to nic trudnego. Pytanie brzmi, czy w sytuacji kiedy świat odwraca się od tego typu produktów, wybierając opcję oprocentowania zmiennego, wprowadzać to na polskim rynku – mówi w rozmowie z DGP Brunon Bartkiewicz, szef ING Banku Śląskiego.

>>> CZYTAJ TEŻ: Które banki najczęściej polecają sobie Polacy?

Kredyty o zbliżonej konstrukcji do produktów o stałej stopie oferuje lider rynku PKO BP. Przez dwa lata gwarantują one stałe oprocentowanie, wynoszące obecnie 4,99 proc. plus marża.

– Te kredyty nie cieszą się zainteresowaniem – przyznaje jednak Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP. Zainteresowania takimi kredytami nie wyraził w rozmowie z nami także Deutsche Bank ani mBank.

– Nie zamierzamy wprowadzać kredytów hipotecznych o stałej stopie procentowej w dającej się przewidzieć przyszłości – mówi Andrzej Fluderski, naczelnik wydziału planów finansowych mBanku.

Na dodatek nie tylko oprocentowanie kredytu BZ WBK jest wysokie. Trzeba też sporo zapłacić, gdy chce się go wcześniej spłacić. Opłata wynosi wtedy aż 3 proc. wartości kredytu. Do tego trzeba jeszcze doliczyć 2,5-proc. prowizję za udzielenie tej pożyczki.