Po raz pierwszy od 80 lat inwestycja w obligacje była lepsza niż w akcje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 grudnia 2009, 04:01
W tym dziesięcioleciu inwestorzy ponieśli poważne straty na akcjach, ale zyskali na obligacjach. To się zdarzyło po raz pierwszy od lat 30. XX w.

Od stycznia 2000 r. indeks S&P 500 stracił około 25 proc. w ujęciu nominalnym, a po uwzględnieniu dywidendy – 11 proc.

Natomiast łączna stopa zwrotu dla indeksu obligacji skarbowych Barclays Capital, uwzględniająca zyski kapitałowe i odsetki, wyniosła w tym dziesięcioleciu 85 proc.

>>> Czytaj też: "W co najlepiej inwestować w 2010 roku?"

Podobną prawidłowość obserwuje się w Europie, gdzie inwestycje w brytyjskie papiery skarbowe i europejskie obligacje rządowe przyniosłyby łączne stopy zwrotu, odpowiednio, 72 proc. i 71 proc., podczas gdy indeks FTSE Eurofirst 300 jest notowany 37 proc. poniżej poziomu ze stycznia 2000 r.

– To było stracone dziesięciolecie dla akcji, podobnie jak lata 30. XX w. – powiedział Gerald Lucas, starszy doradca inwestycyjny w Deutsche Bank.

– W 2000 roku akcje zaczęły od wysokiego poziomu i były przewartościowane w stosunku do skarbowych papierów dłużnych.

>>> Czytaj też: "Jak wybrać portfel akcji na 2010 rok"

Zastrzegając, że przy wszelkich analizach porównawczych punkt wyjścia ma krytyczne znaczenie, analitycy przyznają, że po hossie z lat 90. XX w. obecna dekada była bardzo niepomyślna dla inwestycji w akcje.

– Kult akcji zaliczył kilka poważnych ciosów. Abstrahując od dwóch bess, sama huśtawka notowań to nie jest coś, co łatwo znoszą długoterminowi inwestorzy – skomentował Alan Ruskin, strateg z RBS Securities.

W obecnym dziesięcioleciu notowania akcji szły w dół, ponieważ spółki nie były w stanie sprostać szaleńczo optymistycznym oczekiwaniom co do zysku, jaki charakteryzował hossę akcji spółek z sektorów technologii i telekomunikacji. Hossa skończyła się na początku 2000 r., co doprowadziło do ostrego obniżenia stóp procentowych w następnym roku.

– Okres niskich stóp procentowych w 2001 r. odwlekł moment rozliczeń dla konsumentów, a to sprzyjało powiększaniu się bańki zadłużenia konsumpcyjnego – powiedział William Cunningham, szef ds. światowej strategii w State Street Global Advisors.

O rozmiarach zniszczeń na rynku amerykańskich akcji świadczą wyniki indeksu Nasdaq Composite, w którym znaczny udział mają spółki z branży technologii: w obecnym dziesięcioleciu ten indeks stracił 46 proc. w ujęciu nominalnym.

Agresywne cięcia stóp procentowych przez banki centralne i malejące obawy o inflację wyszły na dobre obligacjom skarbowym. Dziś bieżąca rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych kształtuje się na poziomie około 3,5 proc. W lutym 2000 r. inwestorzy mogli nabywać dziesięcioletnie obligacje z kuponem 6,5 proc.

Dla japońskich akcji było to już drugie dziesięciolecie spadku. Od 2000 roku indeks Nikkei 225 stracił niemal połowę wartości i jest o 77 proc. niższy od najwyższego poziomu (38 915,87) z końca 1989 r.

Alan Ruskin uważa za mało prawdopodobne, by w nadchodzących latach obligacje, których rentowność jest obecnie niska, wygrały z akcjami – chyba, że nastąpi deflacja.

46 proc. stracił od początku 2000 roku indeks Nasdaq Composite, mierzący koniunkturę w branży nowoczesnych technologii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj