Polska marynarka straciła lotnictwo pokładowe. Kamany odchodzą, a Kondorów nie ma!

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2025, 14:43
[aktualizacja 7 listopada 2025, 14:57]
Śmigłowiec Kaman SH-2G Super Seasprite. W Marynarce Wojennej RP służą cztery takie maszyny.
Śmigłowiec Kaman SH-2G Super Seasprite./Marynarka Wojenna RP
Po ponad dwóch dekadach służby, Polska Marynarka Wojenna pożegnała swoje ostatnie śmigłowce pokładowe – Kaman SH-2G Super Seasprite. Na początku listopada odbyły się ostatnie starty i lądowania z pokładów fregat ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”. Od teraz nasze fregaty pozostają bez wsparcia z powietrza lotnictwa pokładowego.

Głośne pożegnanie cichych bohaterów

Śmigłowce, które przez lata pełniły rolę "oczu i uszu" polskich fregat, odeszły z powodu braku części zamiennych. Ich amerykański producent zakończył produkcję już w latach 90., a dziś z tych samych maszyn korzystają jeszcze tylko Peru, Nowa Zelandia i Egipt. Polska była ostatnim europejskim użytkownikiem tego typu sprzętu.

Kaman SH-2G Seasprite
Kaman SH-2G Seasprite

SH-2G to nie były tylko transportowce – te maszyny specjalizowały się w zwalczaniu okrętów podwodnych, patrolowaniu morskich szlaków i działaniach ratowniczych. Uczestniczyły w międzynarodowych ćwiczeniach, misjach NATO i realnych operacjach na Morzu Śródziemnym. Ich odejście to realna luka w możliwościach operacyjnych polskiej floty.

Miecznik płynie, ale bez skrzydeł

W Gdyni powstają już nowe fregaty w ramach programu „Miecznik”, które mają unowocześnić Marynarkę Wojenną na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Jednak mimo ambitnych planów, przyszłość lotnictwa pokładowego nadal pozostaje niewiadomą. Program „Kondor”, który ma wyłonić następców Kamanów, został uruchomiony aż sześć lat temu, ale do dziś nie przyniósł konkretnych decyzji zakupowych.

Grafika prezentująca fregatę wielozadaniową typu Miecznik. Polska zakupiła trzy takie okręty.
Grafika prezentująca fregatę wielozadaniową typu Miecznik. Polska zakupiła trzy takie okręty.

Nowe śmigłowce miałyby pełnić podobne funkcje jak SH-2G, współpracując z fregatami nowej generacji i realizując zadania zwalczania okrętów podwodnych, rozpoznania oraz ewakuacji. Problem w tym, że „Kondory” wciąż są jedynie w fazie dialogu technicznego. Ich konfiguracja, producent, a nawet termin dostawy pozostają nieznane.

Czekając na Kondora

Czy „Kondory” zdołają wypełnić lukę po SH-2G? Na razie możemy tylko czekać. Bez aktywnego lotnictwa pokładowego fregaty Miecznik pozostaną niekompletne, a Polska Marynarka Wojenna – pozbawiona jednego z kluczowych narzędzi działania. Powostaje pytanie: jak długo będziemy czekać, zanim znowu coś wystartuje z pokładu polskiego okrętu?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: INFOR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj