Energetycy mają sporo zastrzeżeń do Mariusza Swory, prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Krytykują go za utrzymanie kontroli nad cenami prądu dla gospodarstw domowych i brak dialogu z branżą. Chwalą go za to, że jest przewidywalny.
Zmiana na stanowisku prezesa Urzędu Regulacji Energetyki wydaje się przesądzona. Mariusz Swora podał się do dymisji. Twierdzi, że to, jak długo pozostanie na stanowisku, zależy od decyzji premiera. Kiedy zapadnie, ciągle nie wiadomo.

Bitwa o rynek detaliczny

Czym Swora zapisze się w historii polskiej energetyki? Przede wszystkim tym, że cofnął uwolnienie cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Fakt, że przez dwa lata nie zmienił zdania na ten temat, energetycy uważają za jego największy błąd. – Z punktu widzenia nie tylko przedstawicieli branży, ale i niezależnych instytucji, błędem głównym czy raczej zaniechaniem był brak decyzji dotyczącej uwolnienia cen dla gospodarstw domowych. Lepszego na to momentu niż 2009 rok, gdy spadł popyt na energię elektryczną, także jej ceny, już może nie być. Bez pełnego uwolnienia cen nie będzie nigdy pełnej konkurencji, o co przecież apelował prezes Swora – uważa Krzysztof Zamasz, wiceprezes Tauron Polska Energia.
Przy tym kontrola cen nie była pełna. RWE i Vattenfall uznały na podstawie decyzji poprzedników Mariusza Swory, że są zwolnione z obowiązku zatwierdzenia cen. To była gorzka pigułka, którą URE musiał przełknąć. Teraz, gdy racje firm potwierdził sąd, regulator chce przywrócić im obowiązek zatwierdzania cen na podstawie prawa energetycznego.
– Nie byłem i nie jestem przeciwnikiem uwolnienia cen dla gospodarstw domowych. Od początku deklarowałem, że to zrobię, ale dopiero po wzmocnieniu pozycji regulatora i odbiorców oraz konkurencji, zwłaszcza na rynku hurtowym, co dotychczas nie nastąpiło – mówi Mariusz Swora.

Brak dialogu z branżą

Regulator stawiał warunki, na których realizację dużego wpływu nie miał. Adresatem jego apeli byli tak naprawdę politycy, bo URE nie ma inicjatywy ustawodawczej. Za każdym razem, gdy chciał coś osiągnąć, musiał zabiegać o ich poparcie. Tak było, gdy domagał się przywrócenia kadencyjności prezesa URE, czy gdy zaczął debatę o ochronie najbiedniejszych odbiorców energii elektrycznej. Konsumenci doceniają jego starania.– Mariusz Swora to pierwszy prezes URE, który otworzył drzwi urzędu przed odbiorcami energii elektrycznej i gazu. Po raz pierwszy w historii regulacji interes odbiorców został dostrzeżony – mówi Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.



O ile Mariusz Swora umiał dogadać się z odbiorcami, o tyle regulowane branże, a przede wszystkim elektroenergetykę, traktował – ich zdaniem – zbyt formalnie, z belferskim zacięciem. – Właściwie przez dwa lata komunikacja z regulatorem była ograniczona do spraw formalnych. Prezes URE zarzucał branży zawyżanie końcowych cen energii elektrycznej, w tym także poprzez wątpliwe transakcje wewnątrz grup. Oczywiście tego typu operacje czy stosowanie cen transferowych są prawnie wykluczone – mówi Krzysztof Zamasz.
Na tle cen doszło do ostrego konfliktu energetyki z regulatorem. Zastosował on odmienną niż branża metodologię wyliczenia rekompensat za rozwiązanie KDT-ów, czyli kontraktów długoterminowych na sprzedaż energii. Wysokość rekompensat zależy od cen energii elektrycznej na konkurencyjnym rynku. W końcu nakazał elektrowniom oddać około 400 mln zł z pobranych za 2008 rok około 1,7 mld zł zaliczek na poczet rekompensat. Energetycy się postawili, zaskarżyli jesienią 2009 roku decyzje regulatora do sądu. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie.

Przewidywalny prezes

Mimo sporu o KDT-y czy konfliktu o ceny dla gospodarstw domowych na 2010 rok – wytyczne URE przyjęła tylko Energa Obrót – Mariusz Swora doceniany jest za konsekwencję. – Z polityką URE w sprawie cen dla gospodarstw domowych się nie zgadzam, ale chwaliłbym urząd za to, że jego decyzje są przewidywalne. Widzę konsekwencję i stabilność w działaniach URE i doceniam to, bo najgorsze, co mogłoby spotkać branżę, to nieprzewidywalność urzędu – mówi Mirosław Bieliński, prezes Energi.
Jego zdaniem na plus regulatora można zapisać także to, że docenia wagę inwestycji w dystrybucję energii elektrycznej. Nie oznacza to, że nie zdarzały się konflikty URE z dystrybucją. Owszem, były, jak ten o ceny na pokrycie strat przesyłowych, które branża od dwóch lat uważa za oderwane od rzeczywistości. Można je jednak zrozumieć. Natomiast trudne do wyjaśnienia były spory z Ministerstwem Gospodarki, które nadzoruje pracę prezesa URE. Regulator krytykował resortowy pomysł zaliczenia zbóż do odnawialnych źródeł energii, a także część założeń ustawy o efektywności energetycznej. Inaczej niż resort widział ochronę odbiorców wrażliwych, nie zgodził się na wycofanie swoich poprawek złożonych do projektu nowelizacji prawa energetycznego. W końcu pojawił się problem zakresu kompetencji regulatora wobec energetyki.
– Ministerstwo Gospodarki nie zauważa tendencji obecnych w całej Europie, a mianowicie, że wzrasta znaczenie urzędów regulacyjnych, a maleje rola resortów, takich jak Ministerstwo Gospodarki. To wyraźnie widać w unijnych dyrektywach liberalizujących sektory energii elektrycznej oraz gazu. Trzeba się z tym pogodzić – mówi Mariusz Swora. Dla polityków nie będzie raczej łatwe dostosowanie się do zmian, bo właśnie po to, żeby regulator realizował politykę energetyczną rządu, poprzednia ekipa zniosła kadencyjność prezesa URE, a obecna nie zrobiła nic, żeby ją przywrócić.

Osiągnięcia i porażki Mariusza Swory

Sukcesy
● Uzgodnienie pod auspicjami regulatora przez Towarzystwo Obrotu Energią i Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej wzorca generalnej umowy dystrybucyjnej.
● Skrócenie okresu zmiany sprzedawcy prądu do 30 dni w przypadku pierwszej zmiany i 14 dni w przypadku następnej przy zniesieniu ograniczenia liczby zmian w ciągu roku.
● Zwolnienie firm energetycznych posiadających koncesję na obrót paliwami gazowymi z obowiązku przedkładania do zatwierdzania taryf dla obrotu sprężonego gazu ziemnego CNG.
● Rozpoczęcie dwóch debat publicznych: pierwszej – w sprawie ochrony ubogich odbiorców energii i ubóstwa energetycznego, drugiej – dotyczącej budowy tzw. inteligentnych sieci elektroenergetycznych z uwzględnieniem odbiorców energii elektrycznej.
Porażki
● Nie udało się przeprowadzić zmian w prawie pozwalających odbiorcom indywidualnym po zmianie sprzedawcy na dalsze rozliczanie się jedną fakturą.
● Nie zyskała poparcia idea przywrócenia niezależności prezesowi URE (kadencyjność urzędu, wybór przez Sejm).
● Nie zyskał poparcia pomysł wprowadzenia nowych mechanizmów regulacji, w tym prawa do ustalania przez URE maksymalnej ceny sprzedaży energii elektrycznej.
● Prezes URE przegrał z RWE i Vattenfallem procesy w sprawie kontroli cen prądu dla gospodarstw domowych.