Choć w okresie rozkwitu takiego fenomenu jak portal społecznościowy Facebook wielu użytkowników internetu niepokoi się o zachowanie prywatności w sieci, to ludzie urodzeni już w epoce cyfrowej wyzbywają się ostatnich śladów anonimowości.
Rozpowszechniają swoje myśli, plany, a nawet informacje o miejscu, w jakim się znajdują, oraz o zakupach, wykorzystując w tym celu nowe usługi, za pomocą których te intymne informacje osobiste umieszczane są w sieci w czasie rzeczywistym.

Pochwal się, co kupiłeś

Zjawisko, którego początkiem była aktualizacja profilu na Facebooku i Twitterze, przekształca się w usługę taką jak Blippy: to portal, który dane o wszystkim, co użytkownik kupuje za pomocą karty kredytowej automatycznie przekształca w krótkie – w stylu Twittera – informacje, dostępne dla wszystkich. Uruchomiony w grudniu portal Blippy zgromadził już ponad 10 tys. użytkowników, którzy codziennie dzielą się informacjami o zakupach wartości około 250 tys. dol. łącznie.
– Dzielenie się takimi danymi to wartościowa propozycja. Ludzi ciekawią zakupowe zwyczaje innych i to, co wybierają – mówi Ron Conway, inwestor, który wspiera Blippy. Jego zdaniem zobaczenie, co inni kupują i dokąd chodzą służy jako cenna rekomendacja, a także jako internetowe narzędzie badawcze.
Inny nowy zestaw usług internetowych umożliwia użytkownikom podczepienie się do mapy za pomocą telefonu komórkowego i upublicznienie miejsca pobytu w sieci. Jeden z portali świadczących takie usługi, Foursquare, ma około 160 tys. użytkowników, a podobny, MyTown, w ciągu miesiąca działalności przyciągnął ich 500 tys.

Młodzi ludzie bardziej otwarci

Te nowe usługi odzwierciedlają narastające wśród ludzi od małego przyzwyczajonych do nowoczesnej techniki przekonanie, że dzielenie się prywatnymi informacjami jest bezpieczne, a nawet pożyteczne. Ten nowy etos sformułował niedawno Mark Zuckerberg, dyrektor naczelny Facebooka, w wystąpieniu dla przedsiębiorców z Doliny Krzemowej.
– Ludziom sprawia więcej przyjemności nie tylko dzielenie się z innymi coraz liczniejszymi i bardziej różnorodnymi informacjami, ale i większa otwartość wobec innych. To norma społeczna, a ona ewoluuje z czasem – mówił.
Zdaniem Marka Hendricksona, dyrektora naczelnego Plancast – portalu oferującego użytkownikom możliwość dzielenia się w sieci planami podróży – oświadczenie Zuckerberga odzwierciedla powszechne przekonanie, że ludziom o wiele większą niż kiedyś przyjemność sprawia udostępnianie informacji o nich samych.
Uważa on, że wyolbrzymia się obawy o udostępnianie planów podróży w sieci, gdzie każdy się może z nimi zapoznać. – W miarę jak ludzie – przekraczając kolejne bariery – zamieszczają w sieci coraz więcej treści o sobie, przekonują się, że nie jest to tak groźne, jak mogłoby być – mówi Mark Hendrickson.

Przyjaciel pod obserwacją

Za jedną z zalet tych usług można uznać – jak dowodzi Dennis Crowley, założyciel Foursquare – to że sprzyjają one wzajemnym kontaktom w świecie rzeczywistym. – Zawsze może się zdarzyć, że przegapisz ludzi, którzy mieszkają parę domów dalej... Czy nie dobrze byłoby jednak dostrzec ich przez ściany albo za rogiem? – mówi.
Jeśli ludzie wiedzą, gdzie w czasie realnym są ich przyjaciele (co umożliwia Foursquare) albo dokąd podróżują (do czego służy Plancast), mają większą szansę spotykać się z nimi w kawiarniach, klubach czy na koncertach.
Już wczesny etap popularności tego typu usług sugeruje, że wiedza o tym, co robią przyjaciele, może również zachęcać do naśladownictwa. Gdy współzałożyciel Blippy, Philip Kaplan kupił bilety na koncert Lady Gaga, uczestnicy tego portalu zauważyli ten zakup i kupili bilety dla siebie.
Źródło nieznane