dr Zsolt Darvas: Na tle Europy Polska nadal jest prymusem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 sierpnia 2010, 18:11
flaga polska i flaga uni europejskiej przed gmachem ministerstwa finansów
Rynki finansowe nie ukarzą Polski za bierność rządu w reformowaniu gospodarki. Natomiast unijni urzędnicy nie zgodzą się na roczne opóźnienie w redukcji deficytu budżetowego - uważa dr Zsolt Darvas, ekspert brukselskiego instytutu analitycznego Bruegel i wykładowca Uniwersytetu Corvinusa w Budapeszcie./DGP
Rynki finansowe nie ukarzą Polski za bierność rządu w reformowaniu gospodarki. Natomiast unijni urzędnicy nie zgodzą się na roczne opóźnienie w redukcji deficytu budżetowego - uważa dr Zsolt Darvas, ekspert brukselskiego instytutu analitycznego Bruegel i wykładowca Uniwersytetu Corvinusa w Budapeszcie.

„Obserwator Finansowy”: Wbrew oczekiwaniom polski rząd nie zredukuje do 2012 roku deficytu budżetowego do wymaganego w Unii poziomu poniżej 3 proc. PKB. Zamiast cięcia wydatków proponuje podwyżkę VAT o jeden punkt procentowy. Kiedy w ubiegłym tygodniu Węgry zerwały negocjacje z MFW, bo uznały, że na razie nie da się jeszcze bardziej zredukować deficytu bez szkody dla zwykłych obywateli, inwestorzy byli zaniepokojeni. Jak zareagują rynki finansowe na plany polskiego rządu?

Dr Zsolt Darvas: Nie podzielam niepokoju analityków i ekonomistów, którzy negatywnie zareagowali na czteroletni plan finansowy polskiego rządu. Nie boję się też o reakcję rynków finansowych. Polska razem ze Słowenią, Czechami i Słowacją ma na rynkach bardzo dobrą reputację. Nie znajduje się w żadnym niebezpieczeństwie, podobnie jak kilka innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ma znacznie lepszą pozycję startową do wychodzenia z kryzysu niż Europa Zachodnia. Sytuacja gospodarcza Polski jest zupełnie inna niż np. Grecji, Węgier czy nawet Hiszpanii, która, w przeciwieństwie do Polski, słabo radzi sobie z konkurencją na światowych rynkach. Wystarczy porównać wskaźniki dotyczące wzrostu eksportu Polski i Hiszpanii.

Poza tym w dużej części krajów Europy Środkowo-Wschodniej stosunek wzrostu gospodarczego do stóp procentowych jest znacznie korzystniejszy niż w Europie Zachodniej. Przed kryzysem stopy procentowe były w Europie Wschodniej nawet niższe niż wskaźniki wzrostu gospodarczego, co jest zjawiskiem niezwykle pomocnym w równoważeniu finansów publicznych. Polska była zresztą w tym gronie jedynym krajem w czasie kryzysu, który notował realny wzrost gospodarczy. Europa Wschodnia jest także w porównaniu z zachodnimi sąsiadami znacznie mniej zadłużona. Z wyjątkiem Węgier, poziom zadłużenia w krajach Europy Wschodniej wynosi od 10 do 53 proc. PKB, a np. w Wielkiej Brytanii 62 proc., zaś w strefie euro sięga nawet 90 proc.

Pełna treść wywiadu: Na tle Europy Polska nadal jest prymusem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj