Cymcyk: Giełdowe okienka pięknie wypucowane

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 sierpnia 2010, 18:11
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Wczorajsze bardzo słabe zachowanie indeksów w Stanach zapowiadało ciężki dzień dla rynków europejskich. Amerykańskie spadki znalazły odzwierciedlenie w czasie sesji azjatyckiej, a następnie przełożyły się na negatywnie rozpoczęcie dnia na parkietach w Europie. WIG20 idealnie kopiował nastroje z zachodnich rynków, gdzie podaż czuła się niezwykle pewnie i w konsekwencji jedyną nadzieją byków pozostawała Telekomunikacja, której kurs rósł jako jedyny z grona największych spółek.

Popyt wydawał się na prawie straconej pozycji, bo indeks znalazł się na poziomie najniższym od miesiąca i każdy kolejny atak niedźwiedzi musiałby skończyć się niepokojącym spadkiem. Zamiast tego mieliśmy długi postój przy minimach i wyczekiwanie na dane makro. Te z Europy nie wprowadziły żadnych zmian, bo stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 10 proc., a informacja o poziomie inflacji, która w eurolandzie wyniosła 1,6 proc. też nie skłaniała do reakcji. Męczącą kilkugodzinną konsolidację indeksów przerwał dopiero atak popytu tuż po raporcie z amerykańskiego rynku nieruchomości. Indeks S&P Case-Shiller opisujący zmiany cen nieruchomości w Stanach pokazał wzrost cen o 4,2 proc. w stosunku rocznym.

Było to minimalnie powyżej prognoz, ale dużej części inwestorów taki wynik w zupełności wystarczył i ruszyli na zakupy. Delikatne ograniczenie optymizmu na rynku widać było po publikacji indeksu Chicago PMI opisującego rozwój gospodarczy w rejonie Chicago. Był on słabszy niż oczekiwano, ale nadal utrzymuje się znacznie powyżej granicy 50 pkt. czyli wskazuje na rozwój gospodarczy. Najważniejsza, bo najdynamiczniejsza była sama końcówka handlu kiedy zapanowała euforia po publikacji indeksu zaufania konsumentów Conference Board. Przebił on wyraźnie oczekiwania i wzrósł z pięciomiesięcznego dna dając tym samym sygnał, że istnieje szansa na poprawę postrzegania gospodarki przez amerykańskiego konsumenta. Dopóki takiej wiary brakuje będzie brakować też spadku stopy bezrobocia, wzrostu inwestycji i chętnych na nowe domy, czyli wszystkiego co potrzebne do wzrostu PKB.

Agresywne wybicie w końcówce poparte zostało wyraźnym wzrostem obrotów. Oprócz samych danych jest to z pewnością „zasługa” końca miesiąca i swoistego funduszowego „strojenia okienek” zwanego popularnie window dressing. Dzisiejszy popis siły byków będzie można zweryfikować już jutro kiedy pojawią się pierwsze zapowiedzi piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy. To będzie prawdziwy testy czy mamy do czynienia tylko z szybkim spekulacyjnym kapitałem grającym pod odbicie od ostatnich minimów czy też fundamentalną wiarą inwestorów, że przed rynkiem szykuję się lepsze czasy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj