Dyrektor Ferrari na Polskę: każde nasze auto to dzieło sztuki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2010, 21:40
Polacy doczekali się pierwszego salonu Ferrari. Dante Cinque, dyrektor generalny marki na Polskę, w wywiadzie dla PAP Life opowiada o niezwykłym wyglądzie tego auta. Spowodował on, że Ferrari możemy podziwiać w Museum of Modern Art w Nowym Jorku.

W salonie nie widzę żadnego czerwonego Ferrari. Jak to możliwe?

Dante Cinque: Taka jest filozofia tego miejsca. To nowy adres elegancji w Warszawie. Dlaczego nie ma czerwonego Ferrari? Takie pytanie zadaje tu 99 procent ludzi, ale ten 1 procent, który dobrze poznał naszą markę rozumie i docenia ten brak czerwieni (śmiech). Ferrari to nie tylko samochody sportowe. Owszem, w każdy weekend nasze auta ścigają się na torach całego świata, nie tylko w Formule 1. Ale Ferrari to przede wszystkim elegancja i klasa. Odzwierciedlają to również nasze klasyczne kolory jak grigio silverstone czy blu tour de france.

>>> Zobacz też: Pierwszy salon Ferrari w Polsce otwarty (WIDEO)

Jaką firmą jest Ferrari dzisiaj?

Ferrari to firma mała. Produkujemy zaledwie 6 tys. samochodów rocznie. Moglibyśmy o wiele więcej, ale zamiast na rozbudowaniu firmy zależy nam na zwiększaniu poziomu technologicznego i produkowaniu silnika. On kręci do 9 tys. obrotów na minutę. Na razie nikt poza Ferrari tego nie potrafi.

Jakie cele stawiacie sobie na polskim rynku?

Ambicja jest tylko jedna - mieć klientów zadowolonych z Ferrari i podarować trochę radości - także tym ludziom, których nie stać na Ferrari. Nareszcie spacerując centrum Warszawy mogą oglądać te prawdziwe dzieła sztuki. A dla mnie największą radością jest, gdy widzę ludzi, którzy zaglądają do środka i się uśmiechają. Przychodzą młode pary, które robią zdjęcia, rodziny, dzieci... Wtedy jestem dumny, że udało nam się otworzyć taki piękny salon w centrum Warszawy. Ostatnio życzyłem młodej parze, żeby w przyszłości jeździła Ferrari. Pieniądze nie są najważniejszą rzeczą w życiu i może mogłem życzyć im czegoś innego np. długoletniego wspólnego życia, ale dlaczego nie z Ferrari w garażu?

>>> Polecamy: Fiat w ramach konsolidacji z Chryslerem może pozbyć się Ferrari

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj