Lamborghini pod kilofami, czyli jak bronić prawa do reklamacji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 marca 2011, 13:51
Lamborghini pod kilofami, czyli jak bronić prawa do reklamacji
Fot. Reuters/Forum/DGP
Chiński prywatny przedsiębiorca z Qindao wynajął grupę robotników, by zniszczyli jego wiecznie psujące się lamborghini gallardo. Samochód, pachnący jeszcze nowością, miał problemy z silnikiem i choć był kilka razy w naprawie w autoryzowanym serwisie, nie potrafiono usunąć usterki.

Usterka uniemożliwiała cieszenie się z szybkiej jazdy tym cackiem. Mało tego, podczas jednej z napraw mechanicy uszkodzili zderzak oraz podwozie auta. Właściciel domagał się naprawy wszystkich usterek, jednak chiński oddział Lamborghini odmówił. Mimo kilkakrotnie ponawianych działań zawsze słyszał tę samą odpowiedź: nie.

Przedsiębiorca zdecydował się więc na pokazowe zniszczenie auta, za które zapłacił pod koniec ubiegłego roku 1,9 mln juanów, czyli 300 tys. dol. Poczekał do 15 marca, bo wówczas przypada Światowy Dzień Praw Konsumenta. Jego demonstracja nie zrobiła jednak większego wrażenia na włoskiej firmie. Lamborghini sprzedaje rocznie w Państwie Środka ok. 200 samochodów. W segmencie aut luksusowych jest jedną z najpopularniejszych marek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj