"Europa musi pomóc słabszym krajom. Skutki bankructwa Grecji jako państwa byłyby nie do opanowania. Co stanie się, jeśli wszyscy greccy właściciele oszczędności podejmą szturm na banki i wycofają swe zasoby? Banki musiałyby zostać zamknięte. W niekontrolowany sposób odbiłoby się to na wielu innych regionach i instytucjach finansowych. Powstałaby groźba drugiego, większego kryzysu finansowego" - powiedział Diekmann.

Jak zaznaczył, dla ratowania Grecji nie wystarczy sama restrukturyzacja jej zadłużenia, niezbędne jest bowiem pobudzenie wzrostu gospodarczego.

>>> Czytaj też: Grecja jeszcze zagrozi Europie

"Samymi pieniędzmi problemu greckiego się nie rozwiąże. Potrzebujemy planu industrializacji Grecji, swego rodzaju planu Marshalla. Należy przenieść do tego kraju pracę i produkcję z całej Europy. Co przemawia przeciwko temu, by przenieść fabryki do Grecji zamiast do Europy Wschodniej czy Azji. Nadzwyczaj pomogłoby to Grecji ponownie stanąć na nogi" - wskazał szef Allianz.

Premier Grecji Jeorjos Papandreu rozmawiał w poniedziałek ze swym rządem na temat dalszych przedsięwzięć, które pozwoliłyby przyhamować tempo wzrostu gigantycznego długu publicznego. Obecnie budżet ma zapewnione tylko do połowy lipca środki na regulowanie bieżących zobowiązań państwa, w tym wypłatę pensji i emerytur.

Reklama

>>> Czytaj też:Coraz więcej spekulacji wokół restrukturyzacji długu Grecji

Według greckich mediów, rozważany nowy pakiet oszczędnościowy ma do roku 2015 roku zwiększyć aktywa o 50 mld euro dzięki wpływom ze sprzedaży nieruchomości i prywatyzacji firm oraz redukcji zatrudnienia w aparacie państwowym. Planuje się równie obniżenie o połowę z obecnych 12 tys. euro rocznie górnej granicy dochodów wolnych od opodatkowania oraz ujednolicenie stawki podatku VAT do 18 lub 19 procent zamiast obecnych od 13 do 23 procent dla różnych kategorii towarów i usług.

>>> Czytaj też: Grecki kryzys gorszy niż argentyński. Czas gra na niekorzyść bankrutów