Inwestorzy uznali, że kolejne słabe dane z USA (PKB w I kwartale pozostał na poziomie 1,8 proc.) najpewniej zmuszą FED do rozważenia programu QE3 – mimo, iż jego członkowie ostatnio częściej mówili o strategii wyjścia z działań QE. Niemniej to wystarczyło, aby pomóc giełdom i osłabić dolara (spadały też ceny amerykańskich obligacji). W międzyczasie pojawiły się spekulacje, jakoby Międzynarodowy Fundusz Walutowy rozważał wzmocnienie znaczenia SDR (Specjalnych Praw Ciągnienia), jako waluty zastępczej do obecnego statusu amerykańskiego dolara. Dzisiejszy Financial Times donosi też o możliwości opóźnienia we wprowadzaniu dyrektywy BazyleaIII dla banków w Unii Europejskiej (miała ona zwiększyć wymogi kapitałowe), co nieco wsparło euro. Niemniej wspólna waluta nadal pozostaje pod silną presją ze względu na sytuację w Grecji – a ta jak widać po wczorajszej wypowiedzi J.C.Junckera jest coraz bardziej patowa. Na tym cały czas zyskuje szwajcarski frank – obecnie nr.1, jeżeli chodzi o tzw. bezpieczną przystań. W efekcie kurs EUR/CHF spadł dzisiaj do historycznych minimów na 1,2163. Inwestorzy za bardzo nie wierzą w możliwość szybkiej interwencji ze strony SNB – wkroczyłby on wtedy, kiedy miałby mocne argumenty przemawiające za ryzykiem powrotu deflacji. Tego nie można wykluczyć, ale raczej za kilka tygodni. Z rynkowych spekulacji warto też zwrócić uwagę na dzisiejsze słowa szefa ECB dla Wall Street Journal. Jean-Claude Trichet mówiąc o inflacji nie używa słowa „wzmożona czujność”. W efekcie na rynku już pojawiły się domysły, iż ECB mógłby być mniej „jastrzębi” i nie spieszyć się zbytnio z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. To jednak tylko na krótko przeceniło dzisiaj o poranku wspólną walutę.

Nieznaczna poprawa nastrojów będąca wynikiem spekulacji o QE3 w wykonaniu FED pomogła też europejskim parkietom (także warszawskiemu) i wpłynęła na złotego. Głównie jednak traci dolar, który schodzi w stronę 2,78 zł. Zniżki na euro i franku są jednak kosmetyczne. Wydaje się, że rynek słusznie ocenia, iż temat QE3 może być „krótkoterminowy”, a w kolejnych godzinach handlu, obawy o Grecję znów przysłonią inne problemy. Wprawdzie dzisiaj mamy publikacje ważnych danych makro, ale nie należy oczekiwać, aby były one w stanie wykreować samodzielne ruchy na walutach. Więcej o ich wpływie piszę w subiektywnym kalendarzu. Warto też uwzględnić fakt, iż poniedziałek jest dniem wolnym w Wielkiej Brytanii i USA, co może dzisiaj po południu prowokować do większej zmienności.

EUR/PLN: Wybicie ponad 3,9720 jakie miało miejsce wczoraj po południu, sprawiło, iż rejon ten stał się teraz wsparciem. Ustawienia dziennych wskaźników, a także nastroje jakie panują na rynku w temacie Grecji, sprawiają, że test okolic 4,00 dzisiaj wieczorem nie jest wykluczony

USD/PLN: Dolar zalicza zjazd w okolice 2,78 dzięki wsparciu rosnącego EUR/USD. Wydaje się jednak, iż o wyraźne przełamanie poziomu 2,78 może być dzisiaj trudno. Dość prawdopodobny jest powrót ponad 2,80 i celowanie w strefę 2,81-2,82 do wieczora.

Reklama

EUR/USD: Wczoraj rano nie wykluczałem, że rynek może dojść w okolice 1,43, gdzie jest zlokalizowany mocny opór. Później wydawało się to mało prawdopodobne. Niemniej dzisiaj o poranku byliśmy blisko 1,4280. Co dalej? Nie wydaje się, aby rynek był w stanie zaatakować 1,43. Istnieje spore ryzyko, że szybko zjedziemy poniżej 1,42, a do wieczora wyraźnie poniżej 1,41.

GBP/USD: Ostatnie dni to nieco zastanawiający rajd GBP/USD, który łamie wszystkie opory. Wydawało się, że rejon 1,64 będzie nie do naruszenia, stało się inaczej – dzisiaj o poranku byliśmy w okolicach 1,6460. Tym samym 1,64 stał się teraz wsparciem. Czy należy, zatem oczekiwać szybkich zwyżek w rejon 1,6550-1,66? Nie do końca. Istnieje spore zagrożenie, że rynek wróci dzisiaj szybko w rejon 1,63, a być może nawet go naruszy.

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.