Chiński rynek wina: nienasycony popyt to okazja na wielkie zyski

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 czerwca 2011, 18:45
alkohol, wino
alkohol, wino/ShutterStock
Przyzwyczajamy się już do tego, że Państwo Środka jest naj. Największa gospodarka, jeździ tam też najszybszy pociąg. Chińczycy stali się teraz także największymi smakoszami wina na świecie.

Nie ma firmy, która nie chciałaby wejść na tamtejszy rynek, bo to oznacza wielkie zyski. Tylko eksporterzy z USA sprzedali w ubiegłym roku wino za 45 mln dol. Aż o 400 proc. więcej niż w 2006 r. Ale to wszystko mało – pragnienie Chińczyków jest nienasycone. Doszło do tego, że jednym z najbardziej opłacalnych szemranych interesów stał się przemyt wina. Nie ma już dnia, by celnicy nie przejęli kontrabandy.

>>> Czytaj też: Wino z Polski zdobywa uznanie smakoszy

Chińczycy są gotowi płacić majątek za rzadkie trunki. Na niedawnej aukcji w Hongkongu padł rekord: dwie butelki wina DRK Romanée-Conti z 1988 r. sprzedano za 106,3 tys. dol. za każdą. Pociąg Chińczyków do wina powinien się stać sygnałem alarmowym dla inwestorów. „Financial Times” zauważa z przekąsem, że jeśli ktoś zapłacił więcej za butelkę wina, niż kosztuje ukończenie Harvardu, to ewidentny znak przegrzania gospodarki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj