Strach jest złym doradcą, także na rynkach finansowych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 sierpnia 2011, 17:07
Panika na giełdzie fot. Luis Louro
Panika na giełdzie fot. Luis Louro /ShutterStock
Niemcy mogą stracić rating „potrójnego A.” A tak poza tym, asteroida zderzy się z Ziemią w przyszłym tygodniu. Tylko kilka państw, jak Norwegia i Szwajcaria, można uznać za znajdujące się w lepszej sytuacji od największej gospodarki Europy. Mimo to inwestorzy serio potraktowali wczorajszą plotkę o obniżce ratingu Niemiec.

Zaledwie piętnaście minut od rozejścia się pogłoski niemiecki indeks DAX spadł o 4 proc., a euro straciło ok. 1 proc. względem dolara. Były to wynik odpływu kapitału do bezpieczniejszych inwestycji, m.in. niemieckich obligacji.

Bez wątpienia plotka była kompletnie niedorzeczna. Nie tylko nie ma żadnych powodów do obniżki ratingu – Niemcy, w odróżnieniu od Amerykanów i Japończyków są zdeterminowani by utrzymać wysoką jakość finansów publicznych – lecz również agencje ratingowe nie wykonują pochopnych ruchów gdy w grę wchodzi stabilność globalnych rynków finansowych. Standard & Poor’s przez kilka miesięcy przygotowywał rynki na obniżkę ratingu USA, zanim wprowadził decyzję w życie. Dało to również szansę administracji USA na naprawę finansów publicznych. 

Bez wątpienia, fałszywe pogłoski nieustannie krążą na rynkach finansowych. Jednak organy regulujące powinny dokładnie zbadać źródło tej plotki. Jeśli pochodziła ona ze rozgrzanych głów przepracowanych stażystów, wówczas wystarczy tylko przestroga przed zbyt niefrasobliwymi rozmowami. Ale jeśli, powiedzmy, za pogłoską stoi krótkoterminowy fundusz hedgingowy na niemieckie giełdy, wtedy może to być przykład przestępczego manipulowania rynkiem.

>>> Czytaj też: Insider trading. Na Wall Street rekiny grają znaczonymi kartami

Albo i nie. Jest jeszcze jeden dobry argument, że każdy inwestor wystarczająco głupi by uwierzyć w tak absurdalną historię, zasłużył na utratę swoich pieniędzy. Regulatorzy rynków finansowych są zobowiązani do ochrony inwestorów przed własną naiwnością, ale tylko do pewnych granic. 

Inwestorzy mogą jednak wyciągnąć naukę z tego przykrego zdarzenia. Niezależnie od tego, czy całą sprawę uznać za nielogiczną, nielegalną, czy po prostu niedorzeczną, ukazuje ona, że – przynajmniej w tej chwili – rynkiem wciąż rządzi strach.

>>> Polecamy: Chciwość i strach kręcą światem i napędzają rynki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj