Jednak świeżo przyjętych funkcjonariuszy czeka najpierw półroczne szkolenie, po którym dopiero wyjdą na ulice. Zgodnie z nowymi rozwiązaniami trafią na trzy miesiące do oddziałów prewencji miast, w których odbędą się mecze mistrzostw Europy.

>>> Czytaj też: Policja otwiera się na biznes

– Dostanę żółtodziobów, których strach będzie na ulice wypuścić z ostrą bronią. Nie będą mieć kontaktu z wiernymi na pielgrzymce papieskiej, tylko z zaprawionymi w bojach kibicami – obawia się jeden z szefów policji w mieście, gdzie jest arena Euro.

>>> Polecamy: Polska policja będzie mieć dostęp do baz danych banków i biur maklerskich w całej UE

Jego niepokój podziela również ekspert od spraw bezpieczeństwa i policyjnego wyszkolenia dr Stanisław Bukowski. – Program szkolenia podstawowego został bardzo ograniczony, to stwarza niebezpieczeństwo zarówno dla policjantów, jak i kibiców – ostrzega.

Przedstawiciele samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji nie ukrywają, że zapewnienie bezpieczeństwa podczas turnieju będzie dużym wyzwaniem dla policji. – Robimy wszystko, aby przygotować się perfekcyjnie. Staramy się minimalizować problem związany z dużą liczbą wakatów. Często się zapomina, że w ostatnich latach przyjęliśmy wielu pracowników cywilnych, którzy uwolnili zza biurek funkcjonariuszy – tłumaczy wiceminister Adam Rapacki.

Utrzymywanie dużej liczby wakatów ma też drugą stronę – dzięki temu policyjni logistycy mają pieniądze (z niewykorzystanych etatów), którymi mogą zapłacić np. rachunki za prąd czy usługi telekomunikacyjne. Jak się dowiedzieliśmy, dziś nie jest wykluczone, że policja nie otrzyma gwarantowanych ustawą budżetową środków z Ministerstwa Finansów. Powtórzyłaby się wtedy sytuacja z 2009 r., gdy policja wpadła w potężne długi i spłacała je, zabierając pieniądze z premii dla policjantów, co zakończyło się doniesieniem do prokuratury na komendanta głównego i jego zastępcę.

Problem jest tym większy, że doświadczeni policjanci masowo składają raporty o przejście na emeryturę. Prawdopodobnie do końca roku zostanie pobity rekord odejść (czyli ponad 6,5 tys.), który padł w czasach rządów PiS. Wtedy jednak z policji odchodzili funkcjonariusze z przeszłością w SB, ZOMO lub po prostu niechciani przez szefów MSWiA.

– Naczelnicy i kierownicy odchodzą, ponieważ ich koledzy, którzy odeszli np. 3 lata temu, mają już większe emerytury niż oni pensje. My nie mamy podwyżek, emeryci owszem – tłumaczy szef jednego z dużych garnizonów.

Wielu rozmówców „DGP” jest przekonanych, że zmieni im się sposób naliczania wysokości emerytury – nie jak dotychczas z ostatniej pensji, ale średniej z 12 miesięcy.

Z całością tych problemów będzie musiał sobie poradzić nowy szef MSWiA. Na giełdzie krążą nazwiska czterech kandydatów: Grzegorza Schetyny, Marka Biernackiego, Krzysztofa Kwiatkowskiego oraz Pawła Grasia.