Przasnyski: Wall Street nadaje ton

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 lutego 2012, 08:58
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Wczorajsze solidne zwyżki za oceanem mogą stanowić niezłą pożywkę dla byków na naszym kontynencie. Przynajmniej na pierwszą połowę sesji. Nerwowość mogą wprowadzać informacje związane z Grecją.

Czwartkowa sesja kończyła się niewielkimi spadkami na europejskich parkietach. Wcześniejsze straty zdołał odrobić w całości jedynie CAC40. DAX spadł o 0,1 proc. Dziś oba wskaźniki mają szansę poprawić nieco wygląd swoich wykresów, na których widać wyczerpywanie się zwyżkowej tendencji. Co prawda rano kontrakty na indeksy w Paryżu i Frankfurcie traciły po 0,1-0,2 proc., ale szybko zaczęły piąć się w górę.

Bodźcem do kontynuacji poprawy nastojów na naszym kontynencie powinien być byczy przebieg czwartkowej sesji w Nowym Jorku. Dow Jones zyskał prawie 1 proc., a S&P500 nieco ponad 1 proc. Nasdaq po 1,5 proc. zwyżce przypomina sobie coraz dawniejsze i coraz lepsze czasy. Znalazł się wczoraj na poziomie widzianym poprzednio w listopadzie 2000 r. Co prawda był wówczas w połowie drugiej fali pękania bańki internetowej, ale większą część strat z ówczesnej bessy zdołał już odrobić i jest na najlepszej drodze, by odrobić jeszcze większą. Na Wall Street nie widać żadnych oznak wyczerpywania się siły fali zwyżek ani zbliżającej się korekty. Bykom pomagają dobre dane makroekonomiczne. Z rynku pracy płyną coraz lepsze sygnały, w nieruchomościach aż tak wielkiego ruchu nie ma, ale wczorajsze dane o liczbie pozwoleń na budowę i rozpoczętych budowach wskazują na niewielkie ożywienie. Gdyby budownictwo ruszyło bardziej energicznie, poprawa na rynku pracy mogłaby być jeszcze większa. Inwestorzy mogą pod taki scenariusz grać nie obawiając się wielkiego ryzyka. Jeśli zacząłby się załamywać, Fed zacznie skup hipotecznych papierów dłużnych.

Amerykański optymizm przeniósł się na giełdy azjatyckie nie tylko w całej pełni, ale nawet z niewielkim naddatkiem, przynajmniej w przypadku Nikkei, który zyskał 1,6 proc. Na pozostałych parkietach, optymizm nie była aż tak silny i poza Filipinami, Koreą i Indiami, nie przekraczał 1 proc. Na tym tle najgorzej wyglądały wskaźniki na giełdzie w Szanghaju. Shanghai B-Share na godzinę przed końcem sesji rósł o zaledwie 0,2 proc. a Shanghai Composite walczył o utrzymanie się nad kreską.

O ile w przypadku głównych indeksów europejskich można mówić o lekkim wyhamowaniu tendencji zwyżkowej, to w odniesieniu do wskaźnika naszych największych spółek trzeba mówić o wejściu w fazę korekty wzrostów. Po raz kolejny widać jego względną słabość. W trakcie pierwszych czterech sesji tego tygodnia stracił jedynie 0,24 proc., ale w tym czasie DAX zyskał 0,9 proc. O wiele lepiej radzą sobie za to wskaźniki mniejszych firm. mWIG40 wzrósł do czwartku o 1,4 proc., a sWIG80 o 3,7 proc. Taki układ sił między blue chips a rynkiem małych i średnich spółek utrzymuje się już od dłuższego czasu, nie jest to więc kwestia przypadku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj