Politycy umywają ręce. Euro 2012 to nie ich problem

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 lutego 2012, 11:29
Stadion Narodowy w Warszawie: zakończono montaż dachu (2). Fot. Narodowe Centrum Sportu
Stadion Narodowy w Warszawie: zakończono montaż dachu (2). Fot. Narodowe Centrum Sportu/Forsal.pl
Brak planowanych dróg na piłkarskie mistrzostwa nie obciąży rządu. Ustalenie winnych problemów po Euro 2012 będzie niemożliwe.

Zobowiązał się on bowiem tylko do zbudowania stadionów, na których rozegrane zostaną mistrzostwa Europy.

– Od 2009 roku bez skutku apelujemy do ministra sportu o uzupełnienie programu dotyczącego przygotowania turnieju – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Ostrzega, że rząd może łamać ustawę o Euro 2012. Przedstawiciele rządu tłumaczą, że to nieprawda.

Obowiązek stworzenia szczegółowego „programu wieloletniego przygotowania i wykonania przedsięwzięć” wynika z ustawy o turnieju Euro uchwalonej jeszcze w 2007 roku. – Już kilkakrotnie zwracaliśmy uwagę, że program, który powstał, nie wypełnia przepisów ustawy. Dotyczy on wyłącznie budowy stadionów. To na co dzień utrudnia koordynację, a w przyszłości uniemożliwi ustalenie osób odpowiedzialnych za ewentualne zaniedbania – komentuje w rozmowie z DGP rzecznik NIK Paweł Biedziak.

>>> Czytaj też: Co ze stadionami po EURO 2012?

Faktycznie obecnie obowiązujący program, podpisany w 2008 r. przez premiera Donalda Tuska, zaskakuje lakonicznością. Zawiera jedynie siedem krótkich punktów i dodatkowo dwie strony załącznika. Ogranicza się do wskazania koordynatora programu, czyli ministra sportu, i wymienia kwotę 3,7 mld złotych, które pochłonie przygotowanie mistrzostw Europy. Załącznik wymienia zaś spółki powołane do budowy stadionów w Warszawie, we Wrocławiu, w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie i Chorzowie oraz kwoty przeznaczone na ten cel. Tuż po wejściu w życie tej uchwały rząd oficjalnie zapowiedział, że szybko zostanie ona uzupełniona. Po konsultacjach z miastami gospodarzami oraz pozostałymi resortami, a także np. PKP, miała powstać lista niemal 80 niezbędnych inwestycji. Nigdy jednak nie wyszło to poza fazę zapowiedzi.

– Z obowiązującego programu jasno wynika, że rząd czuje się zobowiązany wyłącznie do budowy stadionów. A i to nie do końca, gdyż zdefiniowaną rolą ministra sportu jest koordynacja wysiłków spółek, które tym się na bieżąco zajmują – mówi DGP poseł opozycji. Inny z naszych rozmówców dodaje: – Jestem pewien, że to nie jest przypadek. Taki dokument jasno wskazywałby, do czego zobowiązują się poszczególni ministrowie i sam premier.

Właśnie o skrótowość i ogólność tego dokumentu dopytywali rząd w interpelacjach parlamentarzyści, m.in Tomasz Garbowski z SLD. Również NIK ocenia, że program nie obejmuje ważnych przedsięwzięć z obszarów, takich jak: bezpieczeństwo, drogi, dworce kolejowe, lotnicze, promocja. – Jak sprawdzimy, ile zarobiliśmy, a może straciliśmy na organizacji tej imprezy, skoro brak jasnego harmonogramu i kosztorysów – zauważa kontroler NIK.

>>> Czytaj też: Stadion Narodowy - gra pozorów i niekończąca się budowa

– Program zawiera wszystko, co zakłada ustawa i wypełnia obowiązki wobec UEFA. Zgodnie z umową zawartą z UEFA powołani są także krajowi koordynatorzy, którzy odpowiadają za poszczególne obszary – skwitował te pytania krótko ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki.

– NIK i opozycja nie mają racji. Właśnie dokonaliśmy zmian w sposobie zarządzania turniejem. Na szczycie nowej struktury stoi minister Mucha, której zadaniem jest stała współpraca z miastami, w których odbędą się mecze, a także z ministrami. Jej zastępcami są minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, a także minister administracji i cyfryzacji Michał Boni – tłumaczy DGP jeden z ministrów.

Taka struktura powstała zaledwie przed miesiącem i zastąpiła dotychczasowy komitet ds. bezpieczeństwa, na czele którego stał odwołany wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Adam Rapacki.

– To konieczność, gdyż faza przygotowań dobiega końca i teraz należy zająć się już zarządzaniem samą imprezą – wyjaśniał w Sejmie wiceminister spraw wewnętrznych Michał Deskur.

W podobny sposób do programu podchodził również premier Jarosław Kaczyński. Podobnie jak jego następca niemal ograniczył się w nim do wymienienia stadionów. Dodatkowo znalazły się dwie inwestycje, które zresztą później z niego wypadły. Chodziło o finansowy udział państwa w budowie centrum handlowego oraz mostu dla pieszych i rowerzystów przerzuconego nad Wisłą. Ekipa Kaczyńskiego oficjalnie zapowiadała, że program zostanie wkrótce rozszerzony o niemal 80 koniecznych inwestycji. Do dziś lista nie powstała, a dodatkowo z planów wypadło zbudowanie kładki nad Wisłą. Choć nie do końca, bo w dniach meczów most Poniatowskiego będzie zamknięty dla samochodów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: euro2012
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj