FxPro: Euro jeszcze bardziej odporne

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
24 lutego 2012, 14:23
Michael Derks, główny strateg FXPro
Michael Derks, główny strateg FXPro/Inne
Na wyprzedaży dolara w końcowej części nowojorskiej sesji skorzystało przede wszystkim euro.

Eurojen siódmą sesję z rzędu zanotował wzrost a kurs tej pary jest najlepszą ilustracją zmiany dynamiki rynku FX jaką widzimy od około tygodnia. Jeśli chodzi o jena, to tylko niektóre zmiany ceny można przypisać zmianie polityki Bank of Japan, a czynnikiem który ma większy wpływ jest szerszy spread miedzy stopami procentowymi na korzyść dolara.

Odporność euro jest po raz kolejny godna uwagi - nie wzruszył go nawet składający się z 38 punktów plan, który Grecja musi wprowadzić aby zabezpieczyć pakiet ratunkowy, ani wyznaczony na dziś początek operacji zamiany obligacji. W tym tygodniu euro wyróżnia się jako jedna z najsilniejszych walut majors, pomimo negatywnej atmosfery panującej wokół greckiej umowy i drogi, którą ma przed sobą ten kraj. Trzeba przyznać, że euro jest niewzruszone, a pomagają mu w tym dane z Niemiec. Trzeba jednak mieć świadomość, że przed Grecją jeszcze cztery decydujące tygodnie, w ciągu których będzie musiała przeprowadzić wiele trudnych negocjacji.

Niemiecki Instytut Ifo i wewnętrzna konkurencyjność

Lepsze niż się spodziewano dane z Instytutu Badań nad Gospodarką (Ifo), (a także wcześniejsze pogłoski o tym że będą silniejsze) okazały się być katalizatorem przełamania poziomu 1,33 przez eurodolara. Grunt dla tej zmiany przygotował marginalnie słabszy kurs dolara w czasie azjatyckiej sesji. Skok indeksu klimatu gospodarczego (ze 100,9 na 102,3) jest bardziej zauważalnym aspektem, zwłaszcza że dobre wyniki tego indeksu poprzedzają lepsze dane PKB. Sugeruje to, że Niemcy będą może w stanie uciec recesji technicznej pomimo spadku w czwartym kwartale, chociaż w świetle aktualnych odczytów może udać im się to zaledwie o włos.

Na rynkach walutowych odbije się to dwojako: z jednej strony silniejsze Niemcy to sama w sobie dobra wiadomość, ale z drugie oznacza zwiększenie przepaści między nimi a peryferyjnymi krajami strefy euro. Chociaż wypowiedzi UE i MFW sugerowały, że starania pójdą w kierunku zwiększenia konkurencyjności Grecji, to osiągniecie tego celu może potrwać wiele lat: może nawet dłużej niż dekadę. Oczywiście najwięcej uwagi poświęca się wewnętrznej konkurencyjności, ponieważ tu właśnie widać największe rozbieżności. Jeśli dobra kondycja Niemiec doprowadzi do większej inflacji - kiedy w krajach peryferyjnych inflacja jest wolniejsza albo wcale jej nie ma – wtedy mogą one odegrać rolę w zlikwidowaniu tej różnicy. W tej chwili jednak wszystko wskazuje na to, że Niemcy chcą obciążyć także inne kraje, zamiast być „ukarane” za swoje sukcesy. To powiedziawszy, euro cieszy się, że po tygodniach negatywnych informacji ma w końcu jakieś dobre wieści, na podstawie których może pójść w górę.

Dylemat LTRO

W przyszłym tygodniu Europejski Bank Centralny rozpocznie druga aukcję 3 trzyletnich pożyczek ale czy oznacza to takie same efekty jeśli tylko zainteresowanie będzie duże? Prawdopodobnie nie. Odnośnie przejętych w grudniu 489 mld euro jest kilka rzeczy, które powinniśmy wiedzieć. Przede wszystkim zapomina się często, że wzrost płynności netto wyniósł zaledwie 193 miliardy, ponieważ w tamtym okresie wiele funduszy osiągało terminy zapadalności i banki przestawiły się na długoterminowe pożyczki zamiast finansowania krótkoterminowymi repo z ECB. Po drugie, własne analizy ECB wykazały, że istniała silna korelacja pomiędzy wymaganiami dotyczącymi refinansowania zadłużenia w nadchodzącym roku i zainteresowaniem 3- letnimi pożyczkami. To wspiera opinię, że aukcja odegrała kluczową rolę w zredukowaniu ryzyka związanego z refinansowaniem w sektorze bankowym: w tym okresie banki osiągnęły o 6% lepsze wyniki niż główny indeks Eurostoxx 600. Ciężko stwierdzić, czy transakcje carry trade odbywały się wewnętrznie ( inwestowanie w aktywa denominowane w euro) czy zewnętrznie.

Z pewnością dane ECB pokazały, że banki stały się kupcami netto papierów rządowych w listopadzie i grudniu 2011, ale dane za początek 2012 nie są jeszcze dostępne. Biorąc pod uwagę świadomość EBC, że popyt był bardziej zależny od potrzeby refinansowania, pęd do zakupów zewnętrznych aktywów wydaje się być raczej pośrednią niż bezpośrednią konsekwencją aukcji. W ten sposób dochodzimy do przyszłotygodniowej oferty banku, która dla rynku będzie czymś w rodzaju obopólnie niekorzystnej sytuacji. Jeśli popyt będzie duży (ponad 500 mld euro, mówi się nawet o bilionie) znajdziemy się w sytuacji, w której system bankowy i rynki aktywów będą jeszcze bardziej zależne od funduszy banku centralnego, co wydłuży drogę do zakończenia programu (EBC podkreśla, że to tymczasowy środek). Może to wygenerować większe zyski z aktywów obarczonych ryzykiem i na rynku obligacji peryferyjnych, ale (zwłaszcza dla tego pierwszego) będzie słabszą bazą dla zysków. Jeśli jednak popyt będzie niewielki, to chociaż można będzie odebrać to jako oznakę poprawy bilansów europejskich banków, to będzie można też podejrzewać, że rynki obawiają się zakończenia popytu na obligacje peryferyjne. Szybsze zakończenie programu będzie łatwiejsze, ale fakt, że sprawa dotyczy aukcji trzyletnich pożyczek dowodzi, że sytuacja nie jest przejściowa. Podsumowując, rynki będą miały trudności z jednoznaczną oceną konsekwencji, niezależnie jaki będzie rezultat.





590122-smith.jpg
Simon Smith, główny ekonomista FXPro
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FxPro
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj