Środowa sesja, podobnie jak ta dzień wcześniej, może upływać przy zwiększonej zmienności nastrojów. W pierwszej części powinny one być niezłe. Amerykańskie indeksy we wtorek potwierdziły chęć do wzrostów, a oczekiwanie na wyniki drugiej pożyczkowej aukcji w Europejskim Banku Centralnym nie powinno budzić niepokoju. Trudniejsza będzie interpretacja wyników, które mają być znane tuż przed południem. Im więcej pieniędzy banki będą skłonne przyjąć, tym lepiej, bo przecież w jakiejś formie trafią one na rynki. Z drugiej jednak, zbyt duże zapotrzebowanie ze strony banków może być odebrane jako oznaka ich słabości lub obaw przed sytuacją, z jaką mogą mieć do czynienia w najbliższej przyszłości. Wydaje się, że najlepiej, z punktu widzenia dzisiejszej sesji, byłoby gdyby kwota pożyczek była zbliżona do oczekiwań oscylujących w okolicach 470-490 mld euro.

Wtorkowa sesja pokazała jak chwiejne i podatne na impulsy są giełdy europejskie. Reakcja na pierwszą turę informacji z amerykańskiej gospodarki była nerwowa, a jej korygowanie odbyło się dopiero na znak dany zza oceanu. Inwestorzy na Wall Street złymi danymi o spadku zamówień na dobra trwałego użytku i cen domów się nie przejęli. Co prawda na osłodę wzrósł mocno wskaźnik ufności konsumentów, ale to "twarde" dane miały prawo zaważyć na nastrojach. Nie zaważyły jednak i indeksy kontynuowały marsz w górę. Dow Jones po raz pierwszy od maja 2008 r. zakończył sesję powyżej 13 tys. punktów. S&P500 dołączył wreszcie do Dow Jones'a i Nasdaq i znalazł się także na poziomie najwyższym od maja 2008 r. Sielanka byków trwa w najlepsze i nie widać żadnych oznak korekty zwyżek, trwających nieprzerwanie od 20 grudnia ubiegłego roku. W tym czasie S&P500 zyskał prawie 14 proc.

Dziś czeka nas kolejna dawka ważnych danych. Opublikowana zostanie zrewidowana dynamika amerykańskiej gospodarki w czwartym kwartale oraz wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Chicago. Istotne bodźce mogą płynąć z wystąpienia szefa Fed, składającego półroczny raport dotyczący polityki monetarnej oraz publikacji Beżowej Księgi, czyli raportu o stanie amerykańskiej gospodarki, autorstwa rezerwy federalnej.
Nastroje na rynkach azjatyckich były dziś zróżnicowane. Dobrze radziły sobie indeksy na giełdach o mniejszym znaczeniu. Na Tajwanie zwyżka przekraczała 2 proc., w Indonezji wynosiła po około 1,5 proc., w Korei i Indiach sięgała 1 proc. Nikkei wzrósł o symboliczne 0,01 proc., a na godzinę przed końcem handlu wskaźniki w Szanghaju zniżkowały po 0,5-0,7 proc.

Przebieg sesji w Warszawie będą urozmaicały publikacje wyników finansowych spółek. Zysk netto KGHM wzrósł o 188 proc., ale był tylko nieznacznie wyższy od oczekiwań analityków.