Publikowane w ostatnich dniach informacje o rekordowo wysokich zyskach polskich firm, banków oraz przychodach w rolnictwie w 2011 roku, to powód do zadowolenia i spokojnego patrzenia na najbliższą przyszłość. Zysk netto działających w Polsce podmiotów niefinansowych sięgnął 104 mld zł i był o ponad 16 proc. wyższy niż w 2010 roku. Na plusie było ponad 78 proc. naszych firm. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego działające w naszym kraju banki wypracowały 15,7 mld zł zysku, o 37 proc. więcej niż rok wcześniej. Dochody sektora rolniczego wyniosły 36,5 mld zł, co oznacza wzrost o 15 proc. w porównaniu do 2010 roku.

W zyskach firm poważny udział mają spółki giełdowe. Zyski tych największych, wchodzących w skład indeksu WIG20, sięgnęły prawie 39 mld zł. Oznacza to wzrost o około 43 proc. Trudno dopatrzeć się konsekwencji tych sukcesów w giełdowych notowaniach. WIG20 definitywnie zakończył tendencję wzrostową w kwietniu ubiegłego roku. Po silnym tąpnięciu z sierpnia i września 2011 roku, spowodowanym czynnikami zewnętrznymi, niemającymi związku z kondycją polskiej gospodarki, wciąż nie może odzyskać wigoru i wyraźnie nie dorównuje nie tylko głównym indeksom europejskim, ale też odstaje od wskaźników z naszego regionu. Końca tej słabości wciąż nie widać. Wyraźny dysonans między stanem gospodarki i wynikami spółek a sytuacją na warszawskiej giełdzie można tłumaczyć przekonaniem, że najlepsze chwilowo za nami. Widoczne spowolnienie i oznaki recesji w gospodarce strefy euro, a w szczególności niemieckiej, dobrym prognostykiem nie są. Niekorzystnie muszą się odbić także i na koniunkturze w Polsce.

Pogorszenie globalnych i krajowych makroekonomicznych parametrów będzie miało wpływ na wyniki firm, w tym także spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Choć związek tych wielkości jest oczywisty, trudno precyzyjnie oszacować zależność tempa wzrostu gospodarczego i dynamiki wyników finansowych firm.

Do ilustracji tego związku przyjęliśmy podawane przez Główny Urząd Statystyczny dane o tempie wzrostu gospodarczego w poszczególnych kwartałach (w porównaniu z analogicznym kwartałem poprzedniego roku) oraz różnicę między przychodami a kosztami firm. Na podstawie obserwacji zmian tych wielkości niełatwo pokusić się o konkretną prognozę. Nie sposób też uchwycić następstwa czasowego tych zmian. Bywają okresy, w których dynamika zmian wyniku finansowego firm przewyższa dynamikę PKB, zdarzają się też kwartały, w których bywa odwrotnie. Ogólna tendencja jest jednak czytelna. Jeśli więc panuje powszechna zgodność poglądów, zakładająca spadek tempa wzrostu gospodarczego w tym roku do 2,5-3 proc., trzeba się liczyć ze spadkiem zysków firm. Od skali tego zjawiska będzie zależeć w dużej mierze koniunktura na warszawskiej giełdzie. Na razie rokowania nie są optymistyczne.

Wynik finansowy firm i tempo wzrostu PKB w kolejnych kwartałach / Inne