Wtorkowa zwyżka była imponująca. Końcówka sesji przyniosła niemal euforię. W Paryżu i Frankfurcie indeksy zyskały po 2,7 proc. Na wielu parkietach wzrosty przekraczały 2 proc. Niestety nie na naszym. Nie dość, że WIG20 w ciągu dnia pozostawał w tyle za wiodącymi wskaźnikami, to na finiszu wyraźnie tracił siły, podczas gdy inni zyskiwali.

Solidnymi, 1,5 proc. zwyżkami, zakończyła się wtorkowa sesja na Wall Street. Mimo, że nie były one tak dynamiczne, jak w Europie, to na wykresach amerykańskich wskaźników można dostrzec pozytywną zmianę w obrazie rynku. Od pięciu sesji przewagę odzyskują byki. S&P500 co prawda nie idzie ostro w górę, ale od czterech sesji trzyma się w przedziale 1370-1390 punktów, budując podstawę do bardziej zdecydowanego ruchu. Jego kierunek będzie zależał od kolejnych danych makroekonomicznych

W amerykańskich serwisach zachwytu w związku z informacjami o liczbie rozpoczętych budów i wydanych zezwoleń na budowę domów nie było. Jeśli już, to nieśmiała nadzieja, że rynek nieruchomości ma szansę odbić się od dna i być może jeszcze w tym roku dołożyć się odrobinę do wzrostu gospodarczego. Na przeszkodzie stoi wciąż duża liczba niesprzedanych domów i spadające ceny.

Dane świadczące o stagnacji w produkcji przemysłowej były jednoznacznie negatywne, a mimo to zupełnie bykom nie przeszkodziły. Zaraz pojawiły się wykręty, mówiące o tym, że produkcja może i słabnie, ale wcześniej mocno szła w górę, a teraz rolę motoru gospodarki przejmą usługi. Jedyne naprawdę optymistyczne informacje płynęły wczoraj ze spółek. Wyższe niż poprzednio i lepsze niż się spodziewano zyski i przychody pokazały takie tuzy jak Goldman Sachs, Coca Cola, Johnson & Johnson i US Bancorp. Dobre wieści ogłosiły po wtorkowej sesji także Intel, IBM i Yahoo. To powinno wesprzeć bycze nastroje także dziś, choć we wtorek w handlu posesyjnym walory dwóch pierwszych spółek traciły na wartości.

W Europie za sukces uznano aukcje hiszpańskich i greckich bonów skarbowych. Za sukces należy niewątpliwie uznać to, że ktoś w ogóle chce te papiery kupować. Sukcesem nie jest spory wzrost ich rentowności. Nastroje uległy poprawie po oświadczeniu szefa euro grupy Jean-Claude'a Junckera, że Hiszpania nie będzie potrzebować pomocy finansowej.

Reklama

Optymizm musi mieć w świadomości inwestorów solidne podstawy. Świadczy o tym nie tylko skala, ale i zasięg wzrostów. Z Europy i Ameryki przeniósł się dziś także na giełdy azjatyckie. Na godzinę przed końcem handlu Nikkei zyskiwał 2 proc. W Szanghaju indeksy szły w górę po 1,2-1,5 proc. Po wczorajszej niespodziewanej obniżce stóp procentowych wskaźnik giełdy w Bombaju rósł o 0,9 proc.

Zachowanie kontraktów terminowych na amerykańskie i europejskie indeksy sugeruje korzystny dla byków początek dzisiejszego handlu.