Według statystyk GUS połowa ruchu turystycznego w Polsce skupia się w czterech województwach: zachodniopomorskim, małopolskim, pomorskim i mazowieckim.
Ruch turystyczny da się mierzyć w zasadzie tylko w jeden sposób: licząc, ile osób zanocowało w danej miejscowości w obiektach turystycznych.

Metoda pomiaru

Taką metodę stosuje Główny Urząd Statystyczny. Dla niego turystą jest taka osoba, która w jakimś miejscu zostaje przynajmniej na jeden dzień (z noclegiem). Pozostałych kwalifikuje jako zwiedzających. Sęk w tym, że w tak podawanych statystykach mieszczą się też te osoby, które przyjeżdżają do jakiejś miejscowości w celach służbowych. To dlatego w danych GUS dotyczących udzielonych noclegów w tzw. turystycznych obiektach zbiorowego zakwaterowania absolutnym numerem jeden jest Warszawa, w której ich liczba sięgnęła w 2011 r. 4,1 mln (z czego zapewne co najmniej połowa to noclegi udzielone osobom, które były w delegacji służbowej).
Z braku innych bardziej miarodajnych danych warto podać, kto uplasował się za stolicą. Tym bardziej, że w pierwszej trzydziestce znalazły się przede wszystkim miejscowości i powiaty turystyczne. A więc tak: drugie miejsce przypadło powiatowi kołobrzeskiemu (3,5 mln udzielonych noclegów w 2011 r.), trzecie – Krakowowi (3,4 mln), czwarte – powiatowi cieszyńskiemu z Ustroniem i Wisłą (1,68 mln), piąte – powiatowi tatrzańskiemu z Zakopanem – 1,61 mln, szóste – nowosądeckiemu z Krynicą i paroma innymi uzdrowiskami – 1,47 mln, siódme – Wrocławowi (1,33 mln), ósme – powiatowi jeleniogórskiemu z Karpaczem i Szklarską Porębą (1,31 mln), dziewiąte - nadmorskiemupowiatowi kamieńskiemu z Międzyzdrojami i wyspą Wolin (1,26 mln), dziesiąte – Gdańskowi. W drugiej dwudziestce znalazło się kolejnych pięć powiatów nadmorskich, a także Świnoujście (bardzo wysoka 13. lokata), Poznań, powiat aleksandrowski z uzdrowiskowym Ciechocinkiem oraz dwa powiaty górskie: nowotarski (Podhale, Szczawnica i Rabka) i kłodzki z kilkoma znanymi miejscowościami uzdrowiskowymi (Kudowa, Polanica, Duszniki i Lądek Zdrój). Trzecia dziesiątka to m.in. Szczecin, Łódź, Sopot, powiat buski z dwoma uzdrowiskami (w Busku i Solcu-Zdroju), obejmujący Bieszczady powiat leski, powiat puławski z Kazimierzem Dolnym, powiat lęborski z nadmorską Łebą oraz mrągowski z Mikołajkami.

Polscy liderzy

Innymi słowy: obecnie w Polsce najpopularniejsze wśród turystów miejsca to wybrzeże Bałtyku, uzdrowiska, największe miasta, część gór (Tatry, Podhale, Bieszczady, Beskid Śląski i Sądecki, Karkonosze) i znane miejscowości turystyczne, takie jak Sopot, Kazimierz Dolny, Mikołajki czy Ustroń. Zastanawia słaba pozycja Mazur.
W przypadku województw numerem jeden jest zachodniopomorskie, nr 2 – Małopolska (której pozycję windują Kraków, Zakopane, Podhale, Krynica i Szczawnica), nr 3 – pomorskie (które wpycha do pierwszej trójki Gdańsk i Sopot), a miejsce czwarte zajmuje Mazowsze, które tę pozycję zawdzięcza Warszawie. Na piątej pozycji plasuje się Dolny Śląsk. Ostatnie miejsca na tej liście zajmują Podlasie, Lubelszczyzna, Lubuskie, Opolszczyzna i Łódzkie. Podobnie jest w przypadku średniego obłożenia pokoi noclegowych w obiektach turystycznych: największe jest w Zachodniopomorskiem (44,6 proc. w 2011 r.), a najniższe w Opolskiem (25,2 proc.).

Nie stracić klientów

Trzeba jednak pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze o tym, że właśnie te najpopularniejsze miejsca mogą w najbliższych latach tracić turystów. Bo są drogie, coraz bardziej zadeptane i zatłoczone (co wielu gości odstrasza), grzęzną w korkach. Bo wczasowiczów tam się już nie dopieszcza, każąc im np. płacić 20 zł za zaparkowanie auta w pobliżu jakiejś atrakcji turystycznej.
Po drugie to właśnie w tych najpopularniejszych miejscowościach jest dziś najostrzejsza konkurencja wśród przedsiębiorców, którzy żyją z turystów. Po trzecie jednym z głównych trendów we współczesnej turystyce jest tzw. indywidualizacja. Coraz więcej osób szuka własnego, niepowtarzalnego sposobu na spędzenie urlopu, wybiera nietypowe miejsca i formy wypoczynku, decyduje się na turystykę aktywną (wędrówki rowerowe, piesze, konne, spływy kajakowe itd.) i specjalistyczną, np. ekoturystykę. Z tych względów warto więc rozważyć takie miejsca, które dziś nie są oblegane przez turystów, ale za kilka – kilkanaście mogą być. Bo kryją w sobie olbrzymi potencjał turystyczny, a dziś mają jeszcze dość ubogą bazę turystyczną i brakuje w nich np. hosteli czy wypożyczalni rowerów. Takich miejsc są w Polsce jeszcze dziesiątki. Należą do nich m.in. podlaski Tykocin i Supraśl, lubuski Bytom Odrzański i Łagów, mazowiecki Pułtusk, wiele miasteczek i wsi na Dolnym Śląsku, Zamość, Kalisz, Tarnów, Zielona Góra, Suwalski Park Krajobrazowy, Roztocze, Beskid Niski czy Puszcza Białowieska. Warto je odkryć nie tylko dla siebie.