Euro 2012: Dzięki pazerności ukraińskich hotelarzy zarobią nasi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 kwietnia 2012, 14:36
Porównanie cen pokoi dwuosobowych w hotelach w czasie Euro 2012
Porównanie cen pokoi dwuosobowych w hotelach w czasie Euro 2012/DGP
W czerwcu trudno będzie o wolne miejsce noclegowe na Podkarpaciu. Kibicom bardziej opłaca się spać w Polsce. Wszystko dzięki Ukraińcom.

Hotelarze ze wschodnich terenów Polski nie oczekiwali, że i oni zarobią na Euro 2012. Popytu na noclegi oczekiwano w miastach, w których będą rozgrywane turnieje.

Wszystko zmieniła pazerność ukraińskich przedsiębiorców, którzy w swoich obiektach trzy- i czterogwiazdkowych żądają w dniu meczu od 1,4 tys. do 2 tys. zł za pokój dwuosobowy. Więcej, niż trzeba zapłacić w warszawskich pięciogwiazdkowych hotelach. Sprawa zrobiła się głośna, bo nawet Michel Platini, szef UEFA, wytknął Ukraińcom drożyznę. To napędziło falę rezerwacji na hotelowe pokoje po naszej stronie granicy.

W Rzeszowie w niektórych hotelach w dniach rozgrywek u naszych wschodnich sąsiadów zarezerwowano już wszystkie pokoje. Np. w czterogwiazdkowym hotelu Splendor miejsc brak z 9 na 10 czerwca i z 13 na 14 czerwca, gdy turniejowe mecze odbywają się we Lwowie.

Na ukraińskiej drożyźnie zyskują też inne miasta, np. Przemyśl. – W ostatnich dniach rezerwacje znacznie przybrały na sile – mówi Agnieszka Kojder z dwugwiazdkowego Hotelu Europejskiego. Podobnie jest w trzygwiazdkowym hotelu Gromada. W dniu meczów na Ukrainie ponad połowa ze 106 pokoi jest już wynajęta. – Każdego dnia mamy coraz więcej rezerwacji. I coraz więcej grupowych – informuje pracownik z działu rezerwacji w hotelu Gromada.

Wśród gości dominują zmotoryzowani Polacy, którzy do hotelu przy granicy zapowiadają przyjazd samochodem, natomiast do Lwowa pojadą miejscowymi busami, które będą odchodzić spod hoteli. Tak problem transportu rozwiązują np. władze Przemyśla.

Ale nie tylko Polacy rezerwują noclegi po naszej stronie wschodniej granicy. – Są to też kibice z Niemiec, Anglii i Holandii – podkreśla Agnieszka Kojder. Na stadionach we Lwowie i Charkowie gra grupa B, którą tworzą Holendrzy, Niemcy, Portugalczycy i Duńczycy. Anglicy z kolei grają w Kijowie i Doniecku. Ale polskie hotele także wykorzystują większe zainteresowanie i podnoszą ceny. W Hotelu Europejskim za noc z 9 na 10 czerwca trzeba na przykład zapłacić 280 zł. To 100 proc. więcej niż zwykle. Podobnie jest w hotelu Blue Diamont w Rzeszowie (tu nocleg to koszt 300 zł), choć grupy mogą liczyć na niższe ceny. To jednak wciąż prawie nic w porównaniu z cenami, jakie na kibiców czekają po ukraińskiej stronie. Tam nie tylko stawki są kilkukrotnie wyższe, lecz także warunki często kilka razy gorsze niż u nas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj