Sierakowska: Wnioski po konferencji CESCO

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2012, 10:04
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
W minionym tygodniu ważnym miejscem na surowcowej mapie świata była stolica Chile. W Santiago miał miejsce tzw. CESCO Week – coroczne wydarzenie związane z rynkiem miedzi, organizowane przez The Center for Copper and Mining Studies (CESCO). W ciągu minionego tygodnia odbyło się więc kilka konferencji, debat i prezentacji.

Kluczowym punktem programu była jedenasta World Copper Conference, która miała miejsce w dniach 16-18 kwietnia. Wzięli w niej udział przedstawiciele najważniejszych uczestników rynku miedzi na świecie – koncernów wydobywczych, a także firm zajmujących się przetwórstwem i handlem miedzią. W konferencji wziął udział także chilijski minister ds. wydobycia oraz przedstawiciele uczelni i instytucji badawczych zajmujących się tematyką rynku miedzi.

Uczestnicy World Copper Conference rozmawiali przede wszystkim o perspektywach rynku miedzi na kolejne lata. Do jakich wniosków doszli? Oczywiście poruszone zostały problemy związane z wysokimi zapasami miedzi w Chinach, a także z możliwością spadku popytu na ten metal w związku ze spowolnionym rozwojem gospodarczym w wielu krajach świata. Jednak na pierwszy plan wysunęły się kwestie związane ze spadkiem wydobycia miedzi w Chile, a także konieczność nowych inwestycji w infrastrukturę wydobywczą.

Chile jest największym producentem miedzi na świecie, odpowiadającym za około jedną trzecią całkowitego globalnego wydobycia tego metalu. Według aktualnych szacunków, w kraju tym znajduje się też 28% światowych zasobów miedzi. Niemniej jednak, rok 2011 r. był dla tamtejszego przemysłu wydobywczego bardzo trudny – produkcja miedzi w Chile była o 3% mniejsza w stosunku do roku 2010, na co wpływ miały niekorzystne warunki pogodowe, a także strajki górników w kopalniach miedzi. Niższy poziom produkcji miedzi był związany także z obniżoną jakością wydobywanej rudy.

Co ważne, powyższe problemy nie są możliwe do wyeliminowania w krótkim czasie. Jak podał w minionym tygodniu prezes chilijskiej spółki Codelco, państwowego giganta wydobywczego, w projekcjach na najbliższe pięć lat firma ta zakłada stopniowy spadek udziału Chile w całkowitym światowym wydobyciu miedzi. Wprawdzie Chile podaje, że do 2020 r. ma przyciągnąć aż miliard dolarów kapitału na inwestycje w infrastrukturę wydobywczą, ale ta wielkość jest na rynku kwestionowana jako nieco zawyżona.

Nowe inwestycje w chilijskim przemyśle wydobywczym są niezbędne, zwłaszcza że kondycja działających kopalń pozostawia wiele do życzenia. W 2011 r. klapą zakończył się projekt spółki Antofagasta Minerals, która z pompą uruchomiła kopalnię złota i miedzi Esperanza (hiszp. „nadzieja”). Niemniej jednak, działalność kopalni rozczarowała, a Antofagasta Minerals nie wypełniła prognoz produkcji miedzi w ubiegłym roku, co pośrednio przyczyniło się do ustąpienia ze stanowiska prezesa spółki, Marcelo Awada, w marcu br.

Co kłopoty przemysłu wydobywczego w Chile mogą oznaczać dla notowań miedzi? Spadek produkcji tego metalu w Chile w pierwszej połowie tego roku prawdopodobnie będzie wzmacniał stronę popytową, przynajmniej częściowo niwelując negatywny wpływ na ceny miedzi obaw związanych z kondycją światowej gospodarki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj