Bachert: Złoty rozdarty między Radą a awersją do ryzyka

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 maja 2012, 10:23
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Bez wątpienia tym, na co najbardziej czekali w środę krajowi inwestorzy była decyzja RPP i jej uzasadnienie. Podwyżka stóp o 25pb do 4,75% dla stopy referencyjnej jednych zaskoczyła innych nie, na rynku nie było bowiem silnego konsensusu.

Choć napływające od Rady sygnały przygotowywały na taki scenariusz, to część uczestników rynku liczyła, że podwyżki jednak nie będzie. Niemniej na decyzję (zgodnie z naszymi oczekiwaniami) złoty zareagował umocnieniem - choć chwilowym i w mniejszej od szacowanej przez nas skali. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,20. Tak jak można było spodziewać się, decyzję swoją Rada uzasadniała dążeniem do ograniczenia ryzyka utrzymania się inflacji powyżej celu w średnim okresie. Choć jednocześnie poinformowano, że „(…) napływające dane pozwolą ocenić czy uzasadnione może być ewentualne ponowne dostosowanie stóp procentowych” nic to nie pomogło naszej walucie. Kolejne godziny środowej sesji przynosiły już silną deprecjację złotego, prowadzącą do testu oporu na 4,25 wobec euro.

Najwyraźniej inwestorzy w większym stopniu analizują obecnie to co dzieje się na rynku bazowym niż na rodzimym podwórku. Nastroje na świecie są tak słabe, że naszej walucie nie jest w stanie pomóc nic, nawet zacieśnienie polityki pieniężnej NBP. Rentowności papierów hiszpańskich ponownie przekroczyła pułap 6,0% na 10Y, na rynku wciąż mówi się o wyjściu Grecji ze strefy euro, zaś bezpieczne (w opinii inwestorów) niemieckie Bundy notują coraz niższe rentowności potwierdzając ucieczkę od ryzykownych aktywów. W rezultacie rośnie indeks strachu VIX (wyliczany przez Chicago Board Options Exchange na podstawie tzw. zmienności implikowanej opcji na indeks S&P 500) oraz ceny kontraktów CDS, co nie sprzyja inwestycjom w ryzykowne aktywa, do grupy której wciąż zaliczany jest złoty.

Ponadto, obecnie kurs EUR/USD konsoliduje się poniżej ważnego, technicznego wsparcia na poziomie 1,30 co może oznaczać, iż rynek buduje bazę pod silniejszy ruch spadkowy notowań głównej pary walutowej szukając jedynie impulsu do zmian. Taka sytuacja techniczna kursu euro/dolara również nie pomaga naszej walucie.

W środę kalendarz wydarzeń i publikacji makroekonomicznych był pozbawiony ważnych informacji mogących zmienić obraz rynku bazowego. Jednakże już od dzisiaj na rynek zaczną napływać istotne dla inwestorów wiadomości, które niewykluczone, że nasilą awersję do ryzyka, jeśli będą in minus odbiegać od prognoz. W czwartek poznamy dane z USA (rynek pracy – prognoza: 369 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych oraz saldo handlu zagranicznego – prognoza: 48 mld USD), z kolei dzień później na rynek napłyną dane z Chin (produkcja przemysłowa – prognoza: 12,2% r/r oraz sprzedaż detaliczna – prognoza: 15,1%).

Nadal widzimy więc przestrzeń do spadku kursu EUR/USD w okolice co najmniej 1,28. W takim przypadku, przy utrzymującej się wysokiej korelacji oczekiwać należy udanego testu poziomu 4,25 PLN za euro i następnie marszu w kierunku strefy 4,29-4,30 PLN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj