Z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Łódzki i firmę Librus wynika, że aż 94 proc. ankietowanych nauczycieli uważa, ze kreatywność pomaga w nauce. Większość z nich przyznaje również, że można się jej na uczyć (67 proc.), jednak polski system edukacji w tym nie pomaga - tak twierdzi 65 proc. A XXI wieku to kreatywność pozwala sprostać wymogom szybko zmieniających się trendów, pomaga wejść na rynek pracy. Przedsiębiorcy co raz częściej przedkładają kreatywność nad specjalistyczną wiedzę i sami domagają się, aby szkoły korzystały z metod edukacji, które pozwalają na budowanie cech i postaw, potrzebnych na rynku pracy.

Młodzi korzystający swobodnie z portali społecznościowych, blogów, nowoczesnych aplikacji do tworzenia zdjęć, animacji oraz muzyki też mają coraz większe wymagania. Szkoły nie potrafią im sprostać. Co więcej, pokolenie Y nie ma też często wsparcia rodziców, który nie widzą przeszłości swoich dzieci w zawodach kreatywnych. 

- Uczniowie to pokolenie Y, tak zwany digital natives, narzędzia z zakresu nowych technologii wykorzystują na co dzień, są najbardziej aktywnymi użytkownikami Internetu oraz na bieżąco śledzą trendy w świecie IT. Gry komputerowe, filmy wideo czy ebooki to ich towarzysze od najmłodszych lat. Znakomicie poruszają się również w środowisku portali społecznościowych i blogosfery, z których mogą czerpać wiele inspiracji i pogłębiać wiedzę. Są także specjalistami od aplikacji do zdjęć, obrazów, muzyki, doskonale znają się na sprzęcie informatycznym, często zawstydzając rodziców czy nauczycieli. To szkoła powinna zapewnić im niezbędne narzędzia edukacyjne, także w obszarze technologii informatycznych, by nauka była inspirująca i ciekawa. Interaktywne lekcje wspierają proces zapamiętywania, uczą i bawią zarazem. Nowe technologie zdecydowanie rozwijają także kreatywność u młodych ludzi, a to nie powinno odbywać się wyłącznie poza „cyfrową szkołą”
– przekonuje Marcin Kempka, ekspert firmy Librus.

Szkołom bez innowacji, rywalizacja zabija kreatywność

Szkoły mają do dyspozycji szereg metod i technik, które pomagają młodym kształtować niezbędne w późniejszej karierze cechy. Czy je stosują? Statystyki świadczą o tym, że tak, choć nie wystarczająco. Z badania UŁ wynika, że z pełnej gamy technik pedagogicznych nauczyciele wybierają często te, które uważane są raczej za zabijające twórcze myślenie – takie jak rywalizacja czy pytania zamknięte. Mimo specjalistycznych kursów i szkoleń, których odbycie zadeklarowało 71 proc. nauczycieli, stosują oni tylko wąski wachlarz technik rozwijanych kreatywność na lekcjach. 96 proc. pracuje z uczniami w grupach, 88 proc. zadaje otwarte pytania, a 77 proc. korzysta z burzy mózgów. Nowe techniki, takie jak gry edukacyjne czy mapy pomysłów wykorzystuje zaledwie połowa ankietowanych.

Model prowadzenia lekcji jest wciąż często wzorowany na metodach sprzed lat – rewolucja technologiczna wydaje się omijać szkolną klasą. Technologie to doskonałe narzędzie do rozwijania talentów i pedagodzy doceniają ich rolę, jednak rzadko z nich korzystają. Przykład? Tablice interaktywne wykorzystuje - 40 proc., platformy e-learningowe - 33 proc., e-podręczniki - 25 proc. Gry komputerowe docenia jedynie 15 proc. nauczycieli. Najpopularniejszą technologią, wykorzystywaną na lekcjach są natomiast animacje i filmy wideo - korzysta z nich 84 proc. ankietowanych. Blogosfery czy portale społecznosciowe stanowią margines technik wykorzystywanych w polskich szkołach.

Rodzice nie chcą kształcić swoich dzieci dla „twórczych branży”

Co 10 rodzic nie pomaga w rozwijaniu kreatywności dziecka. Jednak aż 80 proc. uważa, że kreatywność przydaje się w życiu, wiec stara się wspierać dzieci w jej rozwoju. Najczęściej wybierają zajęcia sportowe (34 proc.) albo taneczne, muzyczne i plastyczne (30 proc.). Tyle samo (ok. 30 proc.) kupuje dzieciom w tym celu gry komputerowe lub edukacyjne.

Rodzice nie planują natomiast rozwoju kariery swoich dzieci w przemysłach kreatywnych. Prawie połowa z nich nie chce, aby ich dzieci stawiały na dziedziny takie, jak rysunek, sztuka, projektowanie, reklama, czy film i inne związane z twórczością. Co piąty ankietowany wyjątek zrobiłby dla branży IT, fotografii, mediów, czy architektury.

Dlaczego rodzice nie widzą potencjału w branżach przemysłów kreatywnych? – Dzieje się tak, ponieważ są to stosunkowo młode i niszowe profesje, które znacznie różnią się od tych powszechnie uznawanych za prestiżowe. Wielu rodziców może nie znać ich specyfiki. Ponadto, jak wynika z badania przeprowadzonego pod koniec roku 2011 na zlecenie UŁ, rodzice nie zawsze orientują się w trendach na rynku pracy i potencjalnych kierunkach jego rozwoju.- tłumaczy dr Maciej Kozakiewicz, pełnomocnik Rektora Uniwersytetu Łódzkiego ds. współpracy z pracodawcami i organizator projektu „Start w karierę”.

Badanie przeprowadzono w kwietniu 2012 roku na podstawie sondy wśród 120 nauczycieli i 150 rodziców uczniów szkół ponadgimnazjalnych z województwa łódzkiego w ramach realizacji projektu "Kreatywny Strat 2012", skierowanego do uczniów szkół średnich i wsparcia dla nowej strategii rozwoju marki miasta "Łódź".