Na rynku NewConnect jest obecnie notowanych ponad 380 spółek, z czego 27 zadebiutowało w pierwszym kwartale 2012 roku. Alternatywny System Obrotu przyniósł sektorowi MSP duże możliwości, co sprawiło, że sporo spółek rozważa debiut na małym parkiecie. O czym powinny pamiętać? Swoimi doświadczeniami w tej kwestii dzieli się spółka Black Point - jeden z największych producentów materiałów alternatywnych w Polsce, który niedawno świętował dwa lata obecności na rynku NewConnect.

Krok 1: Realna ocena potencjału

Każda decyzja podejmowana pochopnie niesie za sobą ryzyko niepowodzenia. Samo wejście na mały parkiet nie jest trudne. Dużo większym wyzwaniem bywa decyzja – zaistnieć na nim czy nie? – Podstawą jest realna ocena potencjału biznesowego. Oczywiście każdemu przedsiębiorcy, zwłaszcza z niewielkim stażem na rynku, wydaje się na początku, że jego pomysł na biznes i oferta jest wystarczająco innowacyjna, by zainteresować inwestorów. Potrzebne jest jednak szersze rozeznanie branży, a nawet samego rynku NewConnect, którym powinien zająć się sprawny i doświadczony menedżer – mówi Kamila Yamasaki, prezes Black Point SA. Wrocławski producent wchodził na ASO, mając za sobą ponad 20 lat doświadczenia, wyrobioną pozycję na rynku, a na dodatek w rekordowym dla swojej branży 2009 roku.

– Zaczynaliśmy funkcjonować na NewConnect w zupełnie innych realiach, ale przyznaję, że gdybyśmy dziś dopiero budowali pozycję marki, to również zdecydowalibyśmy się na debiut. Wynika to z pewności o sile marki - oferowanych przez nas produktów i ich unikatowości. Jeśli już na tym etapie pojawiają się wątpliwości, to parkiet szybko je zweryfikuje. Często - na niekorzyść spółki – dodaje.

Krok 2: Mierzyć siły na zamiary

Wejście na NewConnect związane jest z kosztami. I choć procedury są mocno uproszczone, to jednak zarówno przygotowanie do debiutu i sama obecność na małym parkiecie wiąże się ze stałymi wydatkami. – Choć uśrednione wartości mówią o kilkudziesięciu tysiącach złotych, to w rzeczywistości koszty związane z emisją akcji to wydatek ok. 100 tysięcy złotych. Do tego należy doliczyć koszty stałe związane z funkcjonowaniem na rynku NewConnect. Dlatego, mimo możliwości pozyskania kapitału dzięki obecności na parkiecie, trzeba też na początek posiadać zabezpieczone środki na ten cel – mówi Kamila Yamasaki. Warto rozważyć, czy debiut spółce się opłaci. Przeszacowanie swoich możliwości i niedoszacowanie kosztów może skończyć się dla firmy utratą płynności finansowej. Szczególnie w sytuacji, gdy zainteresowanie inwestorów będzie dużo mniejsze od zakładanego.

Krok 3: Dokładny research

Ważnym krokiem jest dokładne rozeznanie na rynku autoryzowanych doradców i animatorów rynku. Ich rola w przygotowaniach do debiutu i obecności na parkiecie jest niezwykle istotna. – Tu nie ma żadnych rankingów, bo każda firma ma nieco inne potrzeby. Warto jednak zasięgnąć opinii, zorientować się, kto pomaga spółkom z tej samej branży i przede wszystkim korzystać z usług doświadczonych partnerów. Polecam również dokładną analizę giełdowej prasy i portali – mówi prezes Black Point SA.

Krok 4: Brak nerwowych ruchów

Obecność na NewConnect wiąże się zawsze z ryzykiem niższego, względem rynku głównego, zainteresowania inwestorów, co przekłada się bezpośrednio na płynność papierów i ich wyceny. Idealnym rozwiązaniem jest szybkie pozyskanie inwestora instytucjonalnego, co podkreśla większą wiarygodność spółki.

– Łatwo jest to mówić z pozycji firmy, której akcjonariuszem szybko został fundusz inwestycyjny, ale prawda jest taka, że można niezbędne środki pozyskać także dzięki obecności inwestorów prywatnych – uważa Kamila Yamasaki. - Warto na każdym kroku podkreślać przewagi konkurencyjne i innowacyjność biznesu. Bo jeśli spółka ma rzeczywisty potencjał, a jej produkty lub przyszły produkt mogą rzeczywiście zrewolucjonizować rynek, to z pewnością znajdą się chętni, by w to zainwestować. Nawet w obliczu trudniejszej sytuacji makroekonomicznej – dodaje.

Dla portalu Forsal.pl Kamila Yamasaki, Black Point SA.