PSA Peugeot Citroen, większy i słabszy finansowo spośród dwóch francuskich koncernów motoryzacyjnych, w pierwszym półroczu poniesie prawdopodobnie znaczącą stratę. Miesięcznie traci 200 mln euro w gotówce. By utrzymać firmę na rynku zalewanym tanimi małymi samochodami, prezes Philippe Varin musiał pozyskać miliard euro od inwestorów, rozpocząć falę zwolnień i opóźnić kluczowe inwestycje, takie jak fabryka w Indiach.

Konkurenci Peugeota na rynku masowym nie mają się lepiej. Cała europejska branża motoryzacyjna pogrążona jest w kryzysie, z wyjątkiem segmentu luksusowego – Volkswagena i Hyundai/Kia. Producenci ograniczają nakłady i zamykają fabryki, czym narażają się na gniew polityków. Przypomina to sytuację w amerykańskiej branży motoryzacyjnej w latach 2008 – 2009, co kosztowało miejsca pracy miliony ludzi. Europa powinna się przyjrzeć, choćby sceptycznie, jak USA ożywiły swój przemysł samochodowy.

Francuski przemysł motoryzacyjny jest przedmiotem narodowej dumy – sztandarowym przykładem umiejętności odnalezienia się kraju w dzisiejszej rzeczywistości przemysłowej. Jest również wielkim pracodawcą: rząd szacuje, że około 10 proc. krajowej siły roboczej jest powiązane z tą branżą. Zrozumiałe jest więc, że politycy nie są szczęśliwi, kiedy duża fabryka samochodów ma zostać zamknięta.

Francja, tak jak USA w 2009 r., powinna pomóc koncernom motoryzacyjnym w zamykaniu fabryk, by zapewnić im długoterminowy rozwój, a nie besztać je za to. Paryż rozważa dodatkową pomoc dla firm samochodowych, jednak publiczne pieniądze zostaną najlepiej wykorzystane, jeżeli przeznaczy się je na odchudzenie branżowych gigantów.

Politycy i związki zawodowe we Francji (i w Niemczech, gdzie fabryki mają Opel i Ford) muszą odejść od logiki gry o sumie zerowej, zgodnie z którą utrata każdego miejsca pracy równa się spadkowi zamożności. Jeżeli Renault i Peugeot będą mogły zredukować kosztowną działalność w Europie i wykorzystać oszczędności na zagraniczną ekspansję, znajdzie się miejsce na więcej prac badawczych i projektowych oraz innych zadań, które będą zlokalizowane w kraju.

Unia Europejska wykazuje niepokojącą bierność w tym narastającym kryzysie. Nadprodukcja w sektorze motoryzacyjnym jest europejskim fenomenem, który wymaga skoordynowanego, europejskiego rozwiązania. W handlu UE potrafiła przezwyciężyć narodowe partykularyzmu dla wspólnego dobra. Bruksela musi uderzyć pięścią w stół, by osiągnąć to samo w przemyśle motoryzacyjnym.