Dramat Europy dzisiaj to wielki brak zaufania

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 października 2012, 15:33
– Dopóki Polska będzie poza strefą euro, może mieć mniej praw, ale w związku z tym również mniej obowiązków w nowym nadzorze bankowym – ocenił w piątek tuż po szczycie unijnym premier Donald Tusk.

Podczas dwudniowego spotkania szefowie państw członkowskich potwierdzili decyzje dotyczące nadzoru, ale konkretów nadal nie ustalili.

Znacznie większe emocje polskiej strony wzbudziły dyskusje o budżecie unii na lata 2014 – 2020, którego ostateczna wielkość miałaby zależeć od budżetu strefy euro. – Na razie możemy być spokojni w tej kwestii – zapewnia Tusk. Krajowa opozycja mu nie wierzy i żąda, by zawetował budżet, jeżeli nie dostaniemy 300 mld zł.

Te niekończące się negocjacje i przeciąganie liny między politykami zaczynają denerwować europejski biznes. – Potrzebujemy konkretnych działań i współpracy, a nie kolejnych koszmarnych dyskusji, strategii i traktatów – mówi w rozmowie z DGP Henri Malosse, prezydent grupy przedsiębiorców w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym.

Z kryzysem trzeba walczyć na szczeblu unijnym czy lokalnym?

Henri Malosse: Mamy psychologiczny kryzys zaufania, co przekłada się na brak inwestycji. Powinniśmy walczyć z kryzysem jako Unia Europejska. Unia przez ostatnie 20 lat interesowała się tylko wspólnym rynkiem, z którego świetnie teraz korzystają kraje spoza Europy, np. Chiny. Teraz powinniśmy bardziej skoncentrować się na rozwijaniu produkcji i usług w obrębie naszego rynku, aktywniej tworzyć klastry biznesowe, dążyć do jednolitej polityki przemysłowej i kreować europejskich czempionów w strategicznych dziedzinach.

Środowiska biznesowe zarzucają unijnym decydentom, że mnożą tylko plany i strategie, z których potem niewiele wynika. Zgadza się pan z tymi zarzutami?

Oczywiście. Wiele przyjętych w ostatnich latach strategii UE było błędnych. Lizbońska okazała się pod tym względem wręcz koszmarna – praktycznie żadnego z jej założeń nie zrealizowano. Zamiast tego potrzeba nam konkretnych działań, przemyślanej polityki budżetowej i współpracy sektorowej.

Ale czy obecnej sytuacji nie są winni sami przedsiębiorcy?

Firmy jeszcze boją się inwestować i wolą trzymać pieniądze w bankach. A to błąd. Przedsiębiorca zawsze powinien myśleć o tym, co będzie dalej, a nie być tak krótkowzrocznym. Za mało jest w Europie przedsiębiorców, którzy byliby skłonni do ryzyka. Dramatem Europy jest brak zaufania i niechęć do zatrudniania młodych ludzi, których potencjału nie jesteśmy w stanie zagospodarować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj